Przestań gadać. Zacznij robić.

No właśnie! Masz ciekawy pomysł na biznes? Nie tylko Ty, wiele osób ma. Wiele osób ma nawet ten sam pomysł, ale udaje się tylko nie wielu osobom. Patrzymy na innych ludzi i wydaje się nam, że ich sukces przyszedł znienacka, ale to nieprawda. To jest tylko wygodna wymówka, kiedy możemy powiedzieć "temu to się poszczęściło", zapominamy, nie wiemy lub, co gorsza, nie chcemy wiedzieć, że ten ktoś wiele lat pracował na swój sukces i w końcu po wielu wzlotach i upadkach udało mu się.

Problem z którym obecnie walczę, to fakt, że zawsze chciałem być mistrzem świata. Jeżeli coś mi się szybko nie udawało, to wolałem tego nie robić. To jest problem wielu osób, rozpoczynamy nowy biznes, nowego bloga i myślimy, że będzie tak fajnie, a zaraz się okazuje, że to wcale nie takie proste.

Zaimponowała mi historia Michała Szafrańskiego, który na swoim blogu "Jak oszczędzać pieniądze" opowiedział historię o tym jak sam wydał swoją książkę. Polecam wszystkim jego bloga i podcast, profesjonalna robota. Temat oszczędzania pieniędzy jest dla mnie bardzo ważny i wiele już na ten temat czytałem i słuchałem, ale zaipomonował mi sukces jaki odniosł Michał swoją książką i zaczałem się zastanawiać jak on to zrobił. Odpowiedź jest dość prosta, zbudował ogromne audytorium za pomocą swojego bloga nad którym pracował dobre kilka lat, potem naprawdę przyłożył się do pisania książki, no i masz już nawet nie sprawdzam ile milionów zarobił.

Też chciałbym napisać książkę, też chciałbym zabrać się za wiele ciekawych projektów, ale najpierw muszę zbudować swoją pozycję, ja akurat wybrałem sobie pisanie bloga o sprawach, które mnie ciekawią. Oczywiście najchętniej pisałbym codziennie po kilka godzin, ale to nie możliwe bo "praca i rodzina", dlatego dwa razy w tygodniu? No cóż też się nie udało. I tak dalej. Jeżeli robisz dietę, nie wrzucaj na siebie super zaplanowanego tygodnia z każdym posiłkiem wymierzonym co do grama bo polegniesz. Jak mówi Tim Ferris w wielu swoich podcastach np. tym napraw swoje śniadanie, a jak już to ci się uda to zabierzesz się za resztę posiłków. I to się sprawdza w wielu sprawach, Seth mówi, że wyznaczamy sobie bardzo trudne cele, niemożliwe do osiągnięcia, ponieważ w momencie gdy polegniemy, to mamy świetną i wygodną wymówkę, której nikt nie jest w stanie obalić. Natomiast jeżeli polegniemy na małej rzeczy, to jeszcze się okaże, że jesteśmy beznadziejni, a tak przecież być nie może. Wyznaczajmy małe, ale osiągalne cele i je realizujmy - mówi Seth.

Moim celem na ten moment jest jeden post na blogu w tygodniu. Jedna rzecz bardzo mi w tym pomogła, deklaracja publiczna - otóż podlinkowałem swój post na facebooku i zapłaciłem 5$ za reklamę, aby dotarł do kilku osób, zaprosiłem kilku znajomych, potem napisałem, że następny post za tydzień (wczoraj), mimo tego, że może nikt nie tego drugiego niesponsorowanego posta nie czytał, to czułem jego ciężar, no i proszę. Jestem piszę, a chciałem czytać książkę :-)

Pomysł na mojego bloga mocno się nie wykrystalizował, ale jest mnóstwo rzeczy w kwestiach osobistego rozwoju i biznesu, o których czytam i chciałbym się nimi podzielić, więc co tydzień będę wrzucać informacje, co czytałem, czego słuchałem ze swoim komentarzem.

Zobaczymy co z tego wyjdzie.


Lepszy dobry biznes, niż pasjonujące zajęcie

Często słyszysz, że możesz robić co tylko chcesz, tylko musisz się tym naprawdę pasjonować i prędzej czy później zostanie Ci to wynagrodzone. Wiele osób, które podążają do końca za swoimi pasjami świetnie sobie radzi finansowo. Dla niektórych miarą sukcesu jest sukces finansowy, tak naprawdę dla większości (Krista Tippett ciekawie rozwija tę kwestię w jednym ze swoich podcastów) . Zapominamy jednak, że sukces finansowy ma swoją cenę jak samotność, brak rodziny, przyjaciół czy jakże ważne zdrowie. Ale ok, nie o sukcesie chciałem pisać, a o monetyzowaniu i satysfakcji jaką to niesie ze sobą oraz o rozpoczynaniu biznesu.

Jak otwierałem swoją pierwszą firmę to podążałem za swoją pasją kitesurfingiem. Świetnie jest być surferem, przebywać na złotej plaży w słońcu sprzedawać sprzęt i jeszcze z tego świetnie żyć. No cóż nie wyszło. Kite jest sportem niszowym, mało ludzi się nim interesuje, jest dość drogi a o warunki trudno. Oczywiście są firmy, które świetnie na tym zarobiły jak Nobile, Polski producent z Bielsko Białej, który ma fabrykę sprzętu, ale mimo tego, że uwielbiam ten sport to ciężko byłoby na nim dobrze zarobić w taki sposób jaki ja sobie obrałem. Jest wiele firm, które na tym sporcie zarabiają świetnie, ale ja nie mogłem realizować innego modelu biznesowego.

Tu się zaczyna ciekawie. Otóż biznes mniej pasjonujący, powiedzmy produkcja okien, może przynosić zdecydowanie więcej satysfakcji chociaż owoc naszej pracy na pierwszy rzut oko sam w sobie nie jest tak pasjonujący, a okna? Każdy ma okna! Zarządzanie firmą to pasjonujące zajęcie, stawia przed nami wiele wyzwań a im większa firma tym większe wyzwania. Oczywiście nie jest to zajęcie dla każdego bo odpowiedzialność za kilka osób jest dla niektórych nie do przeskoczenia, a nie mówmy już o kilkuset.

Doradzam ludziom, którzy rozpoczynają swój biznes. Mają chęci, pieniądze, plany. Bardzo często brakuje im jednak modelu biznesowego. Jest to kluczowe. Polecam książkę Alexander Osterwalder, Yves Pigneur Tworzenie modeli biznesowych. Zobacz też poprzedni wpis z bloga "Dla kogo jest twój produkt?"
Sprawa jest poważna. Ostatnio na spotkaniu właściciel dość dużej firmy (około 60 osób) zaproponował zrobienie nowego produktu. Firma może sobie na to pozwolić, ma ludzi i możliwości. Produkt był jednak z innej branży i jak zadałem pytania w stylu 'dla kogo jest ten produkt?; kto będzie zlecał jego kupno? Jak przebiega proces sprzedaży i zakupu? Kto jest kupującym a kto sprzedającym w tej branży?" Nikt nie potrafił odpowiedzieć na takie proste pytania. Na te pytania odpowiada się tworząc właśnie modeli biznesowy, gdzie wyznaczamy naszego klienta docelowego, analizujemy konkurencję, analizujemy swoje możliwości i zasoby. Dopiero później jak dowiemy się wielu istotnych rzeczy to robimy sobie logo, budujemy stronę internetową, wymyślamy nazwę firmy.

Wiele osób zaczyna i porywa się na coś na coś kompletnie nieznanego. Najlepszym przykładem jest chyba gastronomia? Chodzisz do fajnych restauracji i pewnie chciałbyś założyć swoją knajpkę? No tak, każdy chciałby mieć miejsce w swoim klimacie. Tylko, że praca w gastronomii to bardzo ciężka harówka, nieograniczone godziny pracy. Planujesz rodzinę, dzieci? Lubisz jeździć na dwutygodniowe wakacje, albo masz taki zamiar? Tak? To zastanów się czy naprawdę wiesz z czym to się wiążę.
Wiem, że trochę dramatyzuje, ale 90% biznesów upada w ciągu pierwszych 2 lat. Dlatego, że nie zbudowali dobrego modelu biznesowego i im się nie powiodło. Odszedłeś z korpo??  Lepiej tego nie rób, zacznij pracować wieczorami, w weekendy. Zbuduj model biznesowy i sprawdź czy działa. Raczej nie działa, i trzeba go zmodyfikować,a przecież musi ci starczyć pieniędzy na życie. Udało się! Pierwszy, drugi klient i idą kolejni. Tak teraz można rozwijać biznes. Odwaga jest dobra, ale nie mylmy jej z głupotą.

 

 


Czy wyjazd na targi do zły pomysł??

Targi są jednym z ciekawszych możliwości promocji firmy, która ma już dobrze wyrobioną pozycję, czyli prowadzi już regularną sprzedaż i na tym zarabia, a jednocześnie poszukuje już nowych kontaktów i możliwości sprzedaży. Nie polecałbym targów firmom całkowicie nowym, które nie znają jeszcze dobrze swojej branży, dopiero próbują sił ze swoim produktem i poszukują pierwszych zleceń, ponieważ wyjazd na targi jest dość kosztownym przedsięwzięciem a polskie firmy to nie są amerykańskie startupy, które zebrały astronomiczny kapitał na finansowanie działalności, tylko raczej pomysłowe przedsięwzięcia ludzi, którymi kierowała silna potrzeba zrobienia biznesu. Na pewno bardzo dobrym pomysłem jest odwiedzenie targów swojej branży, na których chcielibyśmy się w przyszłości wystawić. Warto “pozaczepiać” wystawców i zdobyć od nich trochę informacji, można opowiedzieć o swoim produkcie i zapytać co o tym myślą. Nie trzeba obawiać się, że ktoś ukradnie nasz pomysł, dzisiaj w czasach nadprodukcji i nadpodaży największym problemem jest zbyt duża ilość  towaru, która zalega na magazynach, także nikt ochoczo nie zacznie kopiować waszego produktu. Nawet jeżeli chodzi o branżę IT nie widzę takiego zagrożenia. Dzisiaj liczy się to, jak dobrze produkt jest dopracowany i jaką opowiada historię o sobie.

 

Dodatkową korzyścią z odwiedzin targów jest sprawdzenie, czy faktycznie to impreza dla naszego produktu. Jeżeli działamy w sferze B2B nie ma sensu wystawiać się na targach, gdzie będzie mnóstwo klientów końcowych. Zobacz mój post na temat rynku B2B a B2C tutaj. Profil targów też jest bardzo istotny, musi przyciągać klientów konkretnie z naszej branży. Osobiście organizuje targi dla wielu firm, ale nie robię tego zanim dokładnie nie przeanalizuje sytuacji danej firmy (o analiz w dalszym poście)

 

Kierunki targów

Polska pod względem targowym jest przeciętna. Mam wrażenie, że w latach 90 był targowy boom, później idea wystawiania się podupadła a teraz odradza się ponownie. Wydawało się, że możemy wszelkie kontakty nawiązać przez internet, po czym się okazało, że tak naprawde nie wiemy z kim rozmawiamy i jednak potrzebujemy kontaktu osobistego z przyszłym partnerem.

Imprezy targowe w Polsce stają się coraz bardziej popularne i coraz więcej dziedzin zaczyna się prezentować. Na targach spotkamy od kilkudziesięciu do kilkuset dostawców i kilkanaście tysięcy odwiedzających. Na drugim biegunie mamy Niemcy, którzy kochają targi, robią je z gigantycznym rozmachem i przyciągają ludzi z całego świata. 200 tysięcy odwiedzających i ponad 1.000 wystawców osiągają spokojnie i znajdziemy wiele imprez z taką frekwencją. Dodatkowo udział w targach w Niemczech nie jest wcale droższy niż inne targi zagraniczne, także w sytuacji kiedy mamy już dobry produkt i chcemy się pokazać światu, to w pierwszej kolejności jechałbym do Niemiec, ponieważ nawiążemy kontakty z ludźmi z całego świata, którzy chętnie przylatują do Niemiec (bardzo dobre połączenia z lotniskami na całym świecie)

 

Koszty

 

Targi mogą kosztować od kilku tysięcy złotych do… no właśnie sky is the limit. Natomiast, aby  wykorzystać potencjał imprezy targowej należy porządnie się zaprezentować. W pierwszej kolejności wybierzmy dobre miejsce, najlepiej koło znanego dużego konkurenta, który przyciąga wielu gości lub w szerokiej alejce. Im więcej stron stoiska otwartych tym lepiej. Samo stoisko nie musi być duże, minimalny rozmiar wystarczy, biorąc pod uwagę nasz produkt.
Istotna jest zabudowa, nie możemy korzystać z tej oferowanej przez targi bo jest bardzo kiepskiej jakości i osobiście uważam, że lepiej zrezygnować z targów jeżeli nie mamy około 20k PLN na specjalnie zaprojektowaną dla nas zabudowę targową (takie pieniądze zapłacimy Polskiej firmie za budowę małego stoiska w Niemczech, plus/minus kilka tysięcy złotych zależnie od naszych wymagań.

Jeżeli już mamy ładne, dobrze oświetlone stoisko w miarę korzystnym miejscu, to musimy przygotować jakieś materiały promocyjne, które wręczymy gościom. Minium to nasza wizytówka, chociaż nie łudźmy się, że jakiś kupujący po targach będzie do nas dzwonił. Jedyni ludzie, którzy mogą się do nas odzywać, to ci którzy będą chcieli nam coś sprzedać. To oczywiście nie znaczy, że kupujący nie są nami zainteresowani, ale wyobraź sobie, że odwiedziłeś setki stoisk, dostałeś mnóstwo ulotek i zapamiętałeś tylko to stoisko na którym ostatecznie się upiłeś. Tak to niestety jest, zbieramy wizytówki i odzywamy się przez pół roku po targach do naszych potencjalnych zainteresowanych. Jest to skuteczne i w momencie, kiedy się odzywamy i przypominamy o naszym produkcie i ładnym stoisku, to na pewno klient przypomni sobie o nas.

Koszt materiałów marketingowych też jest nieograniczony. Na pewno warto mieć ulotki i coś charakterystycznego z Polski, czym delikatnie chociaż zwrócimy na siebie uwagę. Samo zaplecze marketingowe jest tutaj dość ważne i przygotowanie strategii marketingowej oraz prezencji marki jest czymś co zawsze zalecam w swojej analizie.

Pozostałe koszty to obsługa stoiska. Przy minimalnym stoisku potrzebujemy min. 2 osoby mówiące biegle w danym języku, w Polsce przynajmniej jedną osobę znającą angielski (chyba że zagranica kompletnie nas nie interesuje). Do zakwaterowania warto wybrać miejsce blisko targów, ostatnio ogromnym odciążeniem finansowym jest serwis Airbnb, który pozwala na wynajęcie prywatnych apartamentów. Uwaga! Nie dostaniemy tam faktury, ale koszt może być kilkukrotnie niższy niż hotel. Wyjazd kamperem też jest bardzo dobrym pomysłem. Osobiście podróżowałem też  kamperem na targi w Dusseldorfie, gdzie znajdziemy specjalny parking dla takich odwiedzających.

Minimalne koszty imprezy w takim wydaniu to około 40k PLN. Za granica targi będą trochę droższe.

 


Hello world!

Ostatnie kilka lat w moim życiu przyniosło wiele zmian i trochę mam wrażenie jakbym obudził się z Matrixa i zreflektował się na wiele spraw. Refleksja była ponieka wymuszona pozytywnymi i negatywnymi zdarzeniami i wymaganiami mojego życia. Wszystkie te doświadczenia należy jednak rozpatrywać jak najbardziej pozytywnie, ponieważ doprowadziły mnie do właśnie tego momentu, a rozpoczęcie tego bloga jest swoistym sukcesem. Raczej nigdy nie sądziłem, że będę coś tworzyć, nigdy nie miałem artystycznej duszy, wolałem ganiać za piłkę a w ramach relaksu imprezować ze znajomymi. Studiowałem, pracowałem i w sumie wszystko było ok, chociaż gdzieś tam w głębi miałem potrzebę pójścia o kolejny krok dalej, ale nie był to żaden świadomy sprecyzowany plan, tylko raczej jakaś wewnętrzna potrzeba, która wynikała z chęci zdobywania i zaliczania kolejnych etapów w życiu,