Okazuje się, że bycie samoświadomym to wcale nie taka prosta sprawa. Patrzymy na siebie i widzimy pewien obraz, który jest dla nas oczywisty. Niektórzy będą widzieć w sobie same wady, a inni uważać się za superbohaterów.

Inni ludzie też na nas patrzą i widzą nas swoimi oczami, czyli przez swój własny filtr. Każdy ocenia, niektórzy walczą z ocenianiem i fajnie byłoby tego nie robić, ale jak mówi Miłosz Brzeziński „życie jest kurna ciężkie”.

 

Oceny to poważna sprawa. Nie dość, że zazwyczaj będą subiektywne dla danej osoby, to jeszcze ta osoba nie powie nam jak nas ocenia, czasem nam powie w nieodpowiedni sposób lub w nieodpowiednim momencie i nie będziemy w stanie uznać takiej oceny czy komentarza.

Udzielanie informacji zwrotnej to sztuka. Rodzice najczęściej ci jej nie udzielą, bo cię kochają i najprawdopodobniej mają emocjonalny stosunek do Ciebie. Twoja była dziewczyna / chłopak też już raczej nie udzieli ci informacji zwrotnej bo się pokłóciliście i zerwaliście i jak fajnie mówią Amerykanie „he/she just can’t be bothered” (cytuję Alaina de Botton z materiału na youtube tutaj)
Twój szef już cię zwolnił, Twoja żona już od ciebie odeszła. I co teraz z informacją zwrotną, na podstawie której będziesz mógł budować swoją samoświadomość.

Może być jeszcze gorzej. Jeżeli jeszcze ci się nie udało, to wyobraź sobie, że odniosłeś sukces finansowy w jakiejś dziedzinie, np. założyłeś firmę, trafiłeś w dobry moment i po prostu się udało. Na pewno sobie na to zapracowałeś, ale teraz wokół siebie masz grono potakiwaczy, którzy mówią ci tylko to, co chcesz usłyszeć. Jeżeli rządzisz twardą ręką, to na pewno nikt nie udzieli ci konstruktywnej informacji zwrotnej, bo masz wszystkich pod sobą i przejąłeś za nich całkowitą odpowiedzialność.

 

Przytoczyłem trochę skrajnych sytuacji, gdzie w naszym życiu wydarzyło się już coś tragicznego, a my nie wiemy dlaczego, bądź jeszcze gorzej – obwiniamy za to innych. To my jesteśmy odpowiedzialni za swój los, za to, jak się czujemy i co z tym robimy. W drugiej kolejności odpowiadamy za swoje dzieci, odpowiadamy za swoich pracowników, a w najszerszym spektrum władca odpowiada za swój lud lub rząd za suwerena.

Można zapytać, co z naszym partnerem? W związku partnerskim mamy podział 50 na 50, dwoje dorosłych, każde odpowiada za siebie i odpowiednio nasze decyzje rzutują na związek. Jest to oczywiście teoria bo w praktyce wygląda to zazwyczaj inaczej.

 

Należy też dodać, że istnieją rzeczy, na które nie mamy wpływu i możemy tylko je zaakceptować takimi, jakimi są. Rozpatrujemy je zawsze indywidualnie, ale zgodzimy się, że na pogodę czy złośliwość rzeczy martwych wpływu nie mamy. Przykłady te są dość proste, a rzeczywistość jest skomplikowana. Jeżeli, drogi Czytelniku, wrócisz do moich postów na temat stylów zachowań, to zobaczysz, że ludzie mają naturalne style zachowania, które są mocno zakorzenione w ich psychice i bardzo często ulegamy pokusie wpływania na te style zachowania np. wymagamy od kogoś dużej dokładności w pracy czy w domu, a ta osoba nie potrafi temu sprostać. Czy tak łatwo uwierzyć nam, że nie mamy wpływu na tę osobę, tak samo jak nie mamy wpływu na pogodę? Odpowiedź nasuwa się sama i często, w szczególności widać to dobrze w związkach, marnujemy całe życie na próbie zmiany naszego partnera.

 

Dlaczego samoświadomość jest tak ważna?

 

Jest krokiem do budowania inteligencji emocjonalnej, która jest ważniejsza od naszego IQ. Bardzo często to ludzie inteligentni emocjonalnie zarządzają tymi z wysokim IQ. Ludziom samoświadomym żyje się lepiej, lubię nazywać ich kuloodpornymi. Znają siebie, swoje reakcje na dane sytuacje, mogą się odpowiednio zaadaptować i świadomie rezygnować z okazji lub świadomie z nich korzystać. Świadomie tańczą ze strachem. Dzięki świadomości rezygnujemy z przyjemności, a budujemy prawdziwe szczęście, którego nikt i nic nie może nam zabrać. Czy to nie jest piękne? Ponadto ludzie świadomi mniej chorują.

 

Polecam książkę Daniela Golemana „Inteligencja emocjonalna”, powstanie na jej temat oddzielny wpis.

 

Krokiem do budowania samoświadomości jest pytanie: co ja robię takiego, że dostaję / nie dostaję tego, czego chcę? I tutaj zaczyna się cała zabawa. Nie ma lekko, trzeba zacząć czytać książki i zastanawiać się nad sobą. Niewielu to się uda, bo to jest zmiana sposobu na życia jak trening czy dieta, kiedy chcesz schudnąć. Nie wrzucisz sobie super treningu samoświadomości na miesiąc i po nim nie schudniesz 10 kg, musisz zacząć pracę teraz i robić to do końca życia.

 

Dzisiaj jest łatwiej. Istnieje mnóstwo narzędzi, które mogą nam pomóc zrozumieć siebie lepiej, chociaż czasem ten nadmiar powoduje taki zawrót głowy, że nie wybieramy niczego. Badanie stylu zachowania MaxieDisc oraz inne systemy, chociażby darmowy 16 personalities, są pewnymi narzędziami, które mogą ułatwić nam sprawę.

Oprócz tego może być to psychoterapia w przypadku większych problemów jak zaburzenia osobowości, depresja czy wypalenie zawodowe. W przypadku chęci poprawy jakości życia, rozwiązania problemów, sporów bądź w przypadku ważnej życiowej decyzji możemy skorzystać z coachingu, mentora lub mediatora. Najprostszym sposobem jest czytanie książek, które masz za darmo w miejskiej bibliotece. Teoria sama nie rozwiązuje sprawy, ale jest świetnym startem.

 

Znalezienie sposobu na własny rozwój, który będzie odpowiedni dla ciebie to twoje zadanie, tylko ty możesz to zrobić, bo ty ponosisz odpowiedzialność za swoje wybory i najlepiej zacznij już teraz, nie czekaj, aż życie dosadnie ci powie, że już trochę późno.