4 sposoby dążenia do celu

Jesteś tutaj i to czytasz. Być może przeczytałeś też pierwszy post o świadomości tutaj. Brawo! Należysz do bardzo małej grupy ludzi, która idzie dalej w kierunku lepszego zrozumienia siebie i swoich reakcji na otoczenie, a także samego otoczenie, czy ludzi Tobie najbliższych, znajomych a także wszystkich innych z którymi wchodzisz codziennie w interakcję. Co ciekawe na tym blogu znajdziesz właśnie tego typu wpisy, nie staram się zaspokoić całego świata, tylko właśnie Ciebie!



Kiedy pierwszy raz zobaczyłem powyższe, bardzo mnie to zaciekawiło. Zgodnie z tym schematem można postrzegać rzeczywistość na 4 sposoby. Z pewnością jest to uproszczenie, ale 4 osoby znajdują się w dokładnie tej samej sytuacji i postrzegają ją całkowicie inaczej.

 

Czerwony postrzega środowisko jako wrogie, na pewno znacie takie osoby, które są pewne siebie i twardo idą przez życie czasem zostawiając za sobą wielu rannych. Trochę narzekają na innych, często mogą zwalać na nich winę, nie ufają, a przy tym są względnie trudni i wymagający. Poza tym dziwią się, że ludzie nie reagują po ich myśli. Nie biorą odpowiedzialności za siebie i za to co się wokół nich dzieje. Dla czerwonego ludzie spotkani na drodze to wrogowie, ale niesamowicie ciekawe jest to, że postrzega się on jako osoba silniejsza od tych właśnie wrogów i przeszkód na drodze i codziennie dzielnie stawia im czoło. Na pewno istnieje wiele sytuacji, gdzie brak zaufania, stawianie wymagań czy pewność siebie dobrze się sprawdzi. Telemarketer raczej go nie naciągnie na lipną umowę, a w negocjacjach będzie to twardy przeciwnik i jeżeli będziesz chciał od niego coś kupić, to na pewno słono zapłacisz.

 

Żółte podejście jest bliskie właśnie mi bo uważam się za kogoś, kto postrzega otoczenie przyjaźnie. Generalnie powiedziałbym “nie ma problemu, jakoś sobie poradzimy” choć w myślach jeszcze nie wiem jak dokładnie to zrobię, ale nie przeraża mnie to, przyszłość widzę w pozytywnych barwach. Takie entuzjastyczne podejście może natomiast przerażać innych, ponieważ gdy oni się boją a ty nie widzisz problemu, to boją się jeszcze bardziej bo czują się osamotnieni w tej strasznie trudnej sytuacji.

Drugi aspekt, czyli jak ja się czuję? Otóż czuję, że jestem silny, widzę przede mną wyzwania i tak jak czerwony stawiam im dzielnie czoło, ale nie walczę, staram się czerpać i odnajdywać przyjemność. Jeżeli klient narzeka i jest niezadowolony, to nie walcze z nim i nie wmawiam mu jak źle całą sytuację postrzega, tylko ufam mu, słucham go, wchodzę w jego perspektywę, potem opisuję mu swoją sytuację i proponuję ewentualne rozwiązania lub wspólne zastanowienie się nad możliwościami wyjścia z tej sytuacji. Oczywiście w przytoczonej sytuacji jest to wg. mnie najlepsze wyjście, ale nie jest uniwersalne i zapewne kilka razy się na nim przejadę bo jeśli ten klient chce moje zaufanie wykorzystać to lepiej, żebym był czerwony a nie żółty. Dodatkowo nie zawsze też stosuje ten schemat bo mogę nie mieć siły albo ktoś może wyprowadzić mnie z równowagi i zachowam się inaczej, niż bym tego faktycznie chciał.

 

Jaka będzie reakcja czerwonego i żółtego na zdradę? Czerwony powie “wiedziałem, life is brutal” a żółty powie “no cóż zdarza się, co możemy z tym zrobić”. Oczywiście idealizuje żółte podejście i jestem tutaj totalnie subiektywny, ale analizując sytuację z tej perspektywy mogę się zastanowić co mogę zrobić lepiej, jak poprawić swoje zachowanie, produkt, usługę czy relacje z innymi ludźmi. Dzięki takiemu podejściu jestem w stanie zmieniać i kształtować swoją rzeczywistość. Czerwone podejście nie daje mi nic, upewniłem się, że zawsze miałem rację, marna z tego lekcja.

 

A zielony? No cóż, to taki poczciwiec. Jak czytałeś o stylu zielonym tutaj, to wiesz że lubi ludzi i wchodzi z nimi w głębokie relacje, ale jego grono znajomych jest dość wąskie. Dzieje się tak dlatego, że o ile środowisko postrzega jako przyjazne, to siebie uważa za słabeusza i woli się raczej nie wychylać bo uważa, że po prostu sobie nie poradzi. Umykają mu okazje, tkwi trochę w miejscu. Jednak on po prostu dobrze się w tym czuje. Trudno będzie ci go namówić na szalone wakacje czy ryzykowny deal, także jeżeli jesteś sprzedawcą to chyba gorszego klienta mieć nie możesz. Fajnie z Tobą pogada, wesprze cię w Twoich działaniach (jak Ty skaczesz na spadochronie to czeka tam na dole i cieszy się razem z Tobą), wysłucha Twoich opowieści, ale raczej się nie zdecyduje na Twój produkt i jeszcze na dodatek nie powie dlaczego.

 

Kiedy taka postawa będzie korzystna? Czasem zmiana nie jest korzystna, liczy się wsparcie tu i teraz, nie trzeba gonić i walczyć z otoczeniem lub go pokonywać. Można posiedzieć, poczekać i cieszyć się dobrym towarzystwem. Jeżeli jesteś zielony to masz cierpliwość, możesz się delektować momentem a nie siedzieć jak na szpilkach. Czy nie masz potrzeby, żeby czasem się wyluzować? Nawet maszyna musi czasem odpocząć. Jeżeli jesteś żółty albo czerwony, to możesz zacząć medytować, wtedy na chwilę staniesz się zielony.

 

Na koniec. Niebieski. Otoczenie jest dla niego wrogie, a on czuje się słabszy od tego otoczenia, dlatego musi się porządnie przygotować, przeanalizować wszystkie możliwe dane jakie są dostępne, aby nabrać pewności, że dobrze robi. Najlepiej będzie to robił w samotności i przez długi czas, więc mu nie przeszkadzaj. Słowo ryzyko w zasadzie dla niego nie istnieje, ponieważ aby coś zrobić dokładnie się zastanowi i jeżeli twoja oferta jest dobra to ją weźmie, a jeżeli nie, to nie. Rzeczywistość wydaje się bardziej skomplikowana, nie da się jej ogarnąć jednym umysłem, więc niebieski kolega będzie miał trochę problem bo po prostu utknie bez żadnej konkretnej odpowiedzi, może stracić dużą część życia na poszukiwanie jej, nie znajdzie odpowiedzi a w międzyczasie mnóstwo okazji przemknie mu koło nosa. Natomiast jeżeli już się za coś zabierze, to zrobi to naprawdę dobrze. Lepiej, żeby Twój księgowy był niebieski bo pomyłka może słono kosztować i wpędzić cię w kłopoty. Jak każda z w/w postaw i ta, choć najdalsza dla mnie, okazuje się w określonych sytuacjach pożądana.

Ostatnio też zacząłem odczuwać duży brak umiejętności koncentracji na konkretnym zadaniu, co dla niebieskiego C przychodzi z łatwością. Coraz bardziej zależy mi, żeby zrobić coś dobrze i do końca i obserwując ludzi sukcesu w swoich branżach czy zawodach zauważyłem, że wszyscy posiadają dużą wiedzy i umiejętności, a także świetnie dążą do celu.

 

A co by się stało gdybyś potrafił wcielać się w każdy z tych kolorów na zawołanie? Wtedy będziesz kuloodporny, nic ci nie zagrozi, nic cię nie złamie, nic nie stanie ci na drodze do sukcesu, czymkolwiek jest on dla ciebie, będziesz przy tym szczęśliwy, świadomy, mądry i zdrowy w sensie fizycznym a także duchowym.

Bycie takim czterokolorowym w każdej sytuacji to utopia, nie jest to możliwe, a mniejsze lub większe załamanie każdemu się przytrafi, ale jak pisałem o samoświadomości tutaj, praca nad sobą raz rozpoczęta trwa do końca życia i dążymy krok po kroku do ideału, którego nigdy nie osiągniemy i w dużej mierze taka postać rzeczy jest ok. Na szczęście wszyscy umrzemy, więc śpiesz się, aby zostać najlepszą wersją siebie, chociaż może właśnie poczekaj…??

 


Wspierasz innych a decyzje podejmujesz spokojnie i rozważnie? Zielony styl zachowania S powinien być Ci bliski.

Omówiłem już styl D tutaj i styl I tutaj. Są to dwa style, które mocno idą do przodu, lubią zmiany, dobrze czują się w zmieniającym się otoczeniu i często stają na czele firm, zespołów, ale także różnych przedsięwzięć, bądź po prostu spontanicznych akcji, jak organizacja wyjazdu wakacyjnego własnej rodziny.

Po drugiej stronie mamy kolejne dwa style S i C. Dzisiaj omówię stabilny styl S, który nie ma parcia na szkło, bo nie lubi się specjalnie wyróżniać, ani wystawiać na publiczną ocenę. Ze względu na to, że S nie przepada za zmianami, to decyzje podejmuje wolno i długo się zastanawia, zanim przejdzie do działania. Wcześniej na pewno wszystko dość dokładnie zaplanuje

Styl S dobrze odnajduje się w małym gronie bliskich znajomych, których relacje są głebokie, o solidnych podstawach i długotrwałe. Jeżeli jesteśmy w takiej właśnie relacji z eSką, musimy mocno się postarać, aby ją zburzyć i gdy to się stanie, nie ma już powrotu.

Jeżeli w otoczeniu stylu S jest wiele osób, które zna słabo bądź wcale, to wycofuje się z kontaktu, ponieważ trudniej i dużej przełamuje “pierwsze lody”.

Osobiście jestem osobą dość niecierpliwą i trudno jest mi czasem poświęcić uwagę innej osobie, bądź ją wesprzeć w działaniu, dlatego jest to chyba moja ulubiona cecha eSek, które mają olbrzymie pokłady cierpliwości i empatii względem potrzebujących. Są spokojne i uważne, świetni słuchacze. Jeżeli lubisz dużo opowiadać, polubisz osoby o stylu stabilnym.

Ze względu na brak potrzeby stania na czele oraz umiejętność wspierania, osoby o stylu S często będą stały u boku lub z tyłu wielkich liderów, którzy realizują swoją potrzebę przewodzenia ludźmi. Można by powiedzieć, że ta rola jest niewdzięczna, bo to gwiazdor zbiera wszystkie zaszczyty i spija śmietankę, ale przecież osoba wspierająca go odgrywa szalenie istotną rolę w jego sukcesie.

Co możemy zrobić, abyśmy nie czuli się sfrustrowani z tego powodu, że wspieramy kogoś i to ten ktoś czerpie wiele profitów z naszej wspólnej pracy? W teorii dla prawdziwej eSki taki problem nie istnieje, bo ona czuje się dobrze tam, gdzie jest. Rzeczywistość jest trochę bardziej skomplikowana i jesteśmy mieszanką stylów, więc akurat w danej sytuacji możemy czuć się źle i potrzebować rozwiązać ten problem. Praca nad samoświadomością jest kluczowym elementem, a najlepiej ją zacząć od zrobienia testu MaxieDisc.

Badanie stylów zachowań DISC w pierwszej kolejności ma na celu zwiększenie naszej samoświadomości, a wnioski, jakie z tego płyną, sugerują, aby koncentrować się na własnych silnych stronach. Jeżeli uświadomimy sobie, że jesteśmy silne S i nie dla nas kariera charyzmatycznego lidera, to możemy świetnie odnaleźć się właśnie w roli osoby, która go wspiera. Dodatkowo będziemy w stanie pokazać naszemu otoczeniu jak ważna i istotna jest nasza rola, jeżeli faktycznie nam na tym zależy. Planowanie, spokojne i przemyślane decyzje, rozwaga, partnerstwo to są wszystkie cechy, które ma S i należy podkreślać ich istotność w realizacji każdego projektu.

Ostatnie moje doświadczenie z zachowaniami w ramach stylu S były trudne. Czy jako sprzedawca byłeś w sytuacji, kiedy się mocno napracowałeś, dopiąłeś ofertę na ostatni guzik, nawet czasem już zacząłeś działać w ramach usługi, którą świadczysz, a w ostatniej chwili twój klient wszystko odwołał??

Jeżeli tak, to najprawdopodobniej padłeś ofiarą ciemnej strony stylu S. Unikanie podjęcia decyzji, proszenie o więcej czasu na przemyślenie, zbieranie dodatkowych informacji, bierna agresja w postaci sabotowania własnego planu czy pomysłu, a ostatecznie odwołanie wszystkiego i powrót do starego, dobrego i znanego.

Styl S w obliczu trudnej i odważnej decyzji niestety się wycofuje. Na domiar złego nie zdradzi nam prawdziwego powodu swojej decyzji, a my możemy długo się zastanawiać, co tak naprawdę się wydarzyło.


Potrafisz inspirować jak Jurek Owsiak? Jesteś stylem I.

 

Style I - Czy to właśnie dobra zabawa nie jest w pracy najważniejsza?

 

Kolejny wpis na temat stylów zachowań MaxieDisc. Czerwony, dominujący styl D pokazałem tutaj. Dzisiaj zajmę się żółtym, inspirującym stylem I. Jeżeli jeszcze nie czytałeś, pierwszego wpisu z tej serii, to dokładnie w tym momencie zapraszam tutaj.


Uwaga! Spoiler alert!

Brodacz ze zdjęcia z pierwszego wpisu, to właśnie styl I. Po czym go poznamy? Osoba o stylu I to uśmiechnięty, pędzący do przodu optymista. Uwielbia dobrze się bawić. Bawi się, gdy pracuje i  gdy spędza czas w gronie najbliższych. Nie lubi nudy, nie lubi samotności, kontakty z ludźmi są jego paliwem. Osoba reprezentująca ten styl nie jest w stanie przez dłuższy czas pracować w odosobnieniu, także jeżeli jesteś menedżerem i masz takiego osobnika w zespole, to nie zlecaj mu zadań, które wymagają dłuższego dłubania w samotności, ponieważ najprawdopodobniej to zawali. I odnajduje się świetnie w środku wydarzeń, bo ważne jest dla niej / niego, aby coś się działo. Absolutnie nie boi się zmian, ciągle ma nowe pomysły i angażuje ludzi do ich realizacji, co ciekawe, angażuje w sposób „oddolny”, czyli zaraża ich swoją wizją i sprawia, że wszyscy wspólnie zaczynają podążać do celu, czując też w dużej mierze, że to ich cel. Sposób angażowania ludzi do wykonywania zadań jest właśnie odmienny, niż ten, który reprezentuje styl Dominujący. Menedżer o stylu D powie do ludzi „Nie interesuje mnie, w jaki sposób, ma to być zrobione”, natomiast styl Inspirujący powie „Zróbmy to razem, zobaczycie, jak będzie fajnie i jaką będziemy mieli na koniec satysfakcję”.

Styl I bierze odpowiedzialność za siebie i za członków zespołu, dość łatwo przyzna się do błędu i nie będzie miał z tym problemu, bo „gdzie się pracuje, tam wióry lecą”.

 

Jak każdy styl zachowania styl I może zostać doprowadzony do skrajności lub może zostać wytrącony z równowagi. Fakt, że styl I ma wiele pomysłów, może przeszkadzać mu, ponieważ nie będzie w stanie zrealizować żadnego, już na początku zrezygnuje ze względu na swój „słomiany zapał”. Poza tym realizacja wielu pomysłów często wymaga wykonania szczegółowych zadań, na których styl I specjalnie nie potrafi się skupić. Jako manager będzie swoim zachowaniem stresować pracowników, ponieważ zarzucanie innych stylów zachowania niezliczoną ilością pomysłów i ciągłymi zmianami może być męczące, a nawet przerażające dla wielu osób.

 

Jednym z ciekawszych reprezentantów silnego stylu I jest Jurek Owsiak. Kolorowy, zaangażowany w to, co robi i też świetnie angażujący ogromne rzesze ludzi. Trzeba przyznać, że jest w tym mistrzem, ponieważ zdecydowana większość ludzi pracujących dla WOŚP to przecież wolontariusze,dla których największą frajdą i nagrodą jest udział w tym przedsięwzięciu.