Polska <-> Włochy – rozbudowujemy naszą usługę

Usługi w Polsce rosną w siłę. Bardzo fajnie przedstawia to obrazkowa historyjka na stronie firmowi.pl, zapraszam do jej obejrzenia tutaj. Jako konsumenci coraz bardziej przyzwyczajmy się do korzystania z różnych usług, w Polakach ciągle jest mocno zakorzeniona potrzeba posiadania czegoś na własność, zamiast wynajęcia, najlepszym przykładem są mieszkania, które są wynajmowane zaledwie przez 2% Polaków a ponad 70% posiada lokum na własność. Od kilku lat osobiście zauważam jednak ogromną przewagę nad wynajmem lub wypożyczeniem, który w długim terminie jest niesamowicie korzystny, moim ulubionym przykładem z dzieciństwa jest skuter wodny. Mój tato chętnie kupował taki sprzęt na własność, aby nim handlować. Ja chciałem z niego skorzystać, chociaż nie było to proste. Należało zaangażować dużą grupę znajomych do transportu i zadbać o kwestie eksploatacyjne jak tankowanie, garażowanie, ewentualne naprawy (bardzo częste w przypadku mocno wyżyłowanego sprzętu wodnego) a na koniec ganiać kolegów, którzy mieli radochę z pływania, ale odpowiedzialności za szkody wziąć nie chcieli.
Dzisiaj w życiu bym się na to nie zdecydował, nie mam na to pieniędzy, nie mam gdzie trzymać, a jak bym chciał popływać to proszę bardzo, 150 zł za 20 min i hulaj dusza piekła nie ma.
Lubię żeglować, ale posiadanie łódki na własność to ta sama historia, a czarterów jest bez liku, do wyboru do koloru, gdzie tylko dusza zapragnie.
Rowery miejskie, kolejna rzecz, która doskonale się sprzedaje i podbija polskie miast. Możemy wymieniać dalej… jeszcze długo.

A co z usługami dla biznesu? Sytuacja wygląda następująco. Zdecydowana większość polskich firm to MŚP, założone po transformacji, ich struktury i mentalność nasycone są mocno dawnymi czasami, gdzie przedsiębiorca „prywaciarz” to był raczej cwaniak, na którego trzeba było uważać. Sam przedsiębiorca cechował się dużą dozą braku zaufania wobec wielu osób krążących wokół jego firmy. Nawiązanie współpracy między przedsiębiorcami jest trudne ze względu właśnie na brak zaufania a także małą pewność siebie i strach o bezpieczeństwo własnego biznesu. Boimy się konkurencji, boimy się innych, którzy może będą chcieli nas wygryźć, a przecież to dzięki konkurencji tutaj jesteśmy i dzięki niej możemy się rozwijać. Bałbym się raczej braku konkurencji bo to by oznaczało, że nasz biznes zaraz będzie trzeba zamknąć, każda nowa firma oferująca to co my, to tylko potwierdzenie, że pracujemy w coraz lepszej branży.
Wiele obaw jest zasadnych. Widzę wkoło mnóstwo pasożytów, oferujących usługi obrzydliwie niskiej jakości i przyznam, że ten fakt mnie cieszy bo sam mocno skupiam się na tym, aby dostarczyć jak najlepszą usługę dla firm, które jej potrzebują. Tak, dla wybranych, nie dla każdego.
Wspomniane polskie firmy pięknie się rozwijały przez ostatnie 25 lat. Osiągnęły wspaniałe wyniki i naprawdę mamy czym się pochwalić, sztandarowe przykłady jak Amica, Solaris czy wiele firm z branży IT są wisienkami na naszym torcie.
W całym tym gronie duża cześć firma napotkała swego rodzaju szklany sufit, którego bez pomocy nie będą w stanie przebić. Na przykładzie swojej usługi mogę to łatwo przedstawić: firma zna świetnie rynek Polski, dobrze się tutaj czuje, ma znaczny udział w rynku, ale od 2-3 lat jej wzrost się zatrzymał bo Polski rynek po prostu jest ograniczony. Rozsądnym rozwiązaniem jest wejście na rynki zagraniczne, ale w firmie brak ludzi ze znajomością języków obcych, brak osób, które mają wiedzę biznesową na temat różnych rynków zagranicznych, firma nie posiada żadnych kontaktów za granicą, nie wie czym cechują się różne rynki zagraniczne a jej produkty nie są przygotowane pod zagraniczną ekspansję. Tymczasem sam produkt mógłby się sprzedawać za granicą, czy jesteśmy w stanie pozwolić sobie, będąc w centrum Europy, aby z takiej okazji nie skorzystać?

Te wszystkie bariery są trudne do przeskoczenia. Wiele firm zatrudnia osobę znającą język obcy i próbuje sił w eksporcie i dobrze, że decydują się na ten krok, chociaż jest on dość kosztowny. Pracownika trzeba rekrutować, podpisać umowę na jakiś czas, zorganizować mu stanowisko pracy, poświęcić czas na jego przeszkolenie, przeprowadzić badania i szkolenie bhp. Jeżeli nasz współpraca nie wypali, to zostaniemy z tym całym kosztem oraz wielką obawą czy ten eksport ma sens. Myślę, że możemy tego pracownika porównać do skutera mojego taty 🙂

Alternatywą jest skorzystanie z usługi, czyli profesjonalnej firmy, która zna się na eksporcie, ma szeroką sieć kontaktów i sprawdzone ścieżki umożliwiające szybsze wejście na dany rynek. Posiada własne zasoby tj. biuro, sprzęt oraz pracowników znających języki obce. Oczywiście jest wiele firm świadczących usługę na złym poziomie, ale nawet jeżeli na taką trafimy, to rozstanie się z nią nie stanowi najmniejszego problemu, wypowiadamy umowę i koniec. Proste, łatwe i bezbolesne. Można powiedzieć, że ryzykujemy bardzo niewiele, ale możemy bardzo dużo zyskać, jeżeli firma wykona dobrą pracę i zapewni nam dodatkowe przychody ze sprzedaży. Oczywiście koszt na początku jest większy bo profesjonalna firma musi kosztować, ale w długim terminie oszczędzamy pieniądze bo w dużej mierze kupujemy większą efektywność, czyli ponosimy koszt przez krótszy czas. Już na samym początku współpracy dowiadujemy się czy dobrze się nam z daną firmą współpracuje lub nie i stosunkowo łatwo możemy odpowiednio zareagować.

Korzystając z naszej usługi eksportu otrzymujesz też wsparcie marketingowe Kolektywu w Procesie a teraz nawiązaliśmy współpracę z włoską firmą 12 Export. Zobacz tutaj ich stronę. Wspólnie z 12 Export tworzymy sieć konsultantów w całej Europie i na Bliskim Wschodzie, którzy szybko będą mogli reagować na potrzeby naszych klientów i dostarczać potrzebne informacje lub rozpoczynać działania na wielu rynkach docelowych. Redukujemy koszty podróży i czas reakcji na Państwa potrzeby, otrzymujemy informacje z pierwszej ręki, bezpośrednio z rynku docelowego od osoby, która ma ten rynek rozpoznany i od razu doradzi nam czy idziemy w dobrym kierunku. Dzięki takiej współpracy nie musimy wywarzać już otwartych drzwi.

 

 

Cresta Facebook Messenger