Często słyszysz, że możesz robić co tylko chcesz, tylko musisz się tym naprawdę pasjonować i prędzej czy później zostanie Ci to wynagrodzone. Wiele osób, które podążają do końca za swoimi pasjami świetnie sobie radzi finansowo. Dla niektórych miarą sukcesu jest sukces finansowy, tak naprawdę dla większości (Krista Tippett ciekawie rozwija tę kwestię w jednym ze swoich podcastów) . Zapominamy jednak, że sukces finansowy ma swoją cenę jak samotność, brak rodziny, przyjaciół czy jakże ważne zdrowie. Ale ok, nie o sukcesie chciałem pisać, a o monetyzowaniu i satysfakcji jaką to niesie ze sobą oraz o rozpoczynaniu biznesu.

Jak otwierałem swoją pierwszą firmę to podążałem za swoją pasją kitesurfingiem. Świetnie jest być surferem, przebywać na złotej plaży w słońcu sprzedawać sprzęt i jeszcze z tego świetnie żyć. No cóż nie wyszło. Kite jest sportem niszowym, mało ludzi się nim interesuje, jest dość drogi a o warunki trudno. Oczywiście są firmy, które świetnie na tym zarobiły jak Nobile, Polski producent z Bielsko Białej, który ma fabrykę sprzętu, ale mimo tego, że uwielbiam ten sport to ciężko byłoby na nim dobrze zarobić w taki sposób jaki ja sobie obrałem. Jest wiele firm, które na tym sporcie zarabiają świetnie, ale ja nie mogłem realizować innego modelu biznesowego.

Tu się zaczyna ciekawie. Otóż biznes mniej pasjonujący, powiedzmy produkcja okien, może przynosić zdecydowanie więcej satysfakcji chociaż owoc naszej pracy na pierwszy rzut oko sam w sobie nie jest tak pasjonujący, a okna? Każdy ma okna! Zarządzanie firmą to pasjonujące zajęcie, stawia przed nami wiele wyzwań a im większa firma tym większe wyzwania. Oczywiście nie jest to zajęcie dla każdego bo odpowiedzialność za kilka osób jest dla niektórych nie do przeskoczenia, a nie mówmy już o kilkuset.

Doradzam ludziom, którzy rozpoczynają swój biznes. Mają chęci, pieniądze, plany. Bardzo często brakuje im jednak modelu biznesowego. Jest to kluczowe. Polecam książkę Alexander Osterwalder, Yves Pigneur Tworzenie modeli biznesowych. Zobacz też poprzedni wpis z bloga „Dla kogo jest twój produkt?”
Sprawa jest poważna. Ostatnio na spotkaniu właściciel dość dużej firmy (około 60 osób) zaproponował zrobienie nowego produktu. Firma może sobie na to pozwolić, ma ludzi i możliwości. Produkt był jednak z innej branży i jak zadałem pytania w stylu ‚dla kogo jest ten produkt?; kto będzie zlecał jego kupno? Jak przebiega proces sprzedaży i zakupu? Kto jest kupującym a kto sprzedającym w tej branży?” Nikt nie potrafił odpowiedzieć na takie proste pytania. Na te pytania odpowiada się tworząc właśnie modeli biznesowy, gdzie wyznaczamy naszego klienta docelowego, analizujemy konkurencję, analizujemy swoje możliwości i zasoby. Dopiero później jak dowiemy się wielu istotnych rzeczy to robimy sobie logo, budujemy stronę internetową, wymyślamy nazwę firmy.

Wiele osób zaczyna i porywa się na coś na coś kompletnie nieznanego. Najlepszym przykładem jest chyba gastronomia? Chodzisz do fajnych restauracji i pewnie chciałbyś założyć swoją knajpkę? No tak, każdy chciałby mieć miejsce w swoim klimacie. Tylko, że praca w gastronomii to bardzo ciężka harówka, nieograniczone godziny pracy. Planujesz rodzinę, dzieci? Lubisz jeździć na dwutygodniowe wakacje, albo masz taki zamiar? Tak? To zastanów się czy naprawdę wiesz z czym to się wiążę.
Wiem, że trochę dramatyzuje, ale 90% biznesów upada w ciągu pierwszych 2 lat. Dlatego, że nie zbudowali dobrego modelu biznesowego i im się nie powiodło. Odszedłeś z korpo??  Lepiej tego nie rób, zacznij pracować wieczorami, w weekendy. Zbuduj model biznesowy i sprawdź czy działa. Raczej nie działa, i trzeba go zmodyfikować,a przecież musi ci starczyć pieniędzy na życie. Udało się! Pierwszy, drugi klient i idą kolejni. Tak teraz można rozwijać biznes. Odwaga jest dobra, ale nie mylmy jej z głupotą.