Czy Twoja firma rozwija się gdy jesteś na urlopie?

Literatura, którą ostatnio czytałem na temat zarządzania mówi wiele na temat nawiązywania dobrych relacji z kolegami z pracy, często autorzy piszą, że trzeba znać swoich pracowników i wiedzieć co dzieje się w ich życiu, aby lepiej rozumieć, dlaczego akurat ktoś jest w gorszym humorze i jest mniej dyspozycyjny. Jeżeli Twojemu koledze z pracy zmarł ktoś bliski, to na pewno jest to dla niego bardzo trudny życiowo moment i czy można od takiego kogoś wymagać, aby pozostawił swoje emocje przed wejściem do pracy? Z drugiej strony może wymagamy w pracy od innych inicjatywy zaangażowania i większego poświęcenia? Czy jedno nie kłóci się z drugim? Moim zdaniem wymagając ponad przeciętnej dyspozycji, musimy też liczyć się z poniżej przeciętna. Ludzie to nie roboty. Pisze się też o tym jak ważne jest, aby współpracować i jak rozwiązywanie trudnych problemów zbliża ludzi do siebie.

Jeżeli natomiast wymagamy od kogoś tylko, aby słuchał naszych poleceń i wykonywał proste czynności? Z takim pracownikiem nie musimy nawiązywać głębszej relacji. Na pewno takiemu komuś płacimy niewiele, a na jego miejsce znajdziemy bez problemu kogoś innego. Oczywiście nie możemy się spodziewać, że ten ktoś przyniesie jakąś wartość dla firmy. Pomyśl! Czy miejsca w którym ludzie robią tylko to co im się dokładnie karze, to są miejsca w których chciałbyś pracować, czy firmy te robią coś ciekawego i czy widzą przed sobą świetlaną przyszłość? Trudno mi się tutaj rozpisywać bardziej na ten temat bo jeżeli ktoś jest zainteresowany bardziej tematyką zaangażowania w pracę to nie mogę zrobić nic innego jak polecić książkę Setha Godina - Najmocniejsze ogniwo. Seth wyczerpuje temat całkowicie i dodaje wiele istotnych informacji, także gorąco polecam.

Powracając jeszcze do początku, czy w ogóle chcemy nawiązać z kimś lepszą relację? Otóż chcemy, aby efekty naszej pracy były lepsze. Konkurencja w kapitalizmie zawsze była ostra i aby Twoja organizacja mogła istnieć potrzebujesz dobrych pracowników, aby dobrze pracowali, trzeba nimi dobrze zarządzać, aby nimi dobrze zarządzać, trzeba ich znać, wiedzieć jakie mają silne i słabe strony, czym się interesują, jaki potencjał w nich drzemie. Fajną teorie czytałem książce odnośnie zarządzania pod tytułem “Po pierwsze: złam wszelkie zasady” Autora nie pamiętam, ale to chyba nie problem.

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/7301/po-pierwsze-zlam-wszelkie-zasady

Mówił on, że szef firmy powinien móc wyjechać na rok i po powrocie jego firma będzie bardziej rozwinięta niż przed wyjazdem. Czy wyobrażasz sobie coś takiego?? W Polsce gdzie w autorytarnie zarządzanych MŚP szef dobiera kolor ołówków, których używają sekretarki. Tutaj może trochę przesadziłem, ale na pewno ważne jest to, aby ludzie w pracy czuli się dobrze i aby mogli realizować ciekawe zadania. Często musimy im powierzyć odpowiedzialne zadania i pozwolić im popełnić błędy bo inaczej się nie nauczą. Do tego potrzebna jest dość duża doza zaufania, a jak ufać komuś kogo się nie zna?? Czy to jest w ogóle możliwe? Czy możliwe jest, aby nawiązać z kolegą z pracy relację bardzo głęboką, ale w 100% profesjonalną i tylko służbową, bez mówienia o szczegółów z życia prywatnego? Moim zdaniem nie ma takiej opcji


Dasz mi poprowadzić?

Często wydaje się bardzo kuszące wysuwanie wniosków na temat krótkie, powierzchownej lub wyrwanej z kontekstu informacji. Gdy czytam nagłówki w internecie często się łapie na tym, że już wiem co jest napisane w artykule i nawet nie ma sensu go czytać. Jednakże wielokrotnie się przekonałem, że to błąd i staram się nie oceniać książki po okładce. Przeczytanie artykułu, książki lub dowiedzenie się na temat danej osoby i późniejsze rozważenie różnych argumentów jest trudniejsze, ale jeżeli chcesz wiedzieć więcej, lepiej wszystko rozumieć i nawiązywać głębsze relacje z ludźmi to jest to co należy robić.

Aby nie wpadać w wyżej opisaną pułapkę i nie wyrządzać nikomu a krzywdy a mimo to nadal w pewnym sensie zabawić się jak Sherlock Holmes, który na podstawie szczegółów rozwikłuje trudną zagadkę pomyślałem, że można zrobić to od tyłu. Na blogu chciałbym się skupiać na tematyce zarządzania i współpracy z ludźmi, więc ten aspekt wziąłem pod uwagę.
Czy znasz kogoś z kim ciężko się pracuje, kto jest skupiony na celu a nie na ludziach, kogoś nieufnego wobec innych, wiecznie kontrolującego, nawet biorącego w sprawy w swoje ręce ale nie potrafiącego delegować zadań? Ja znam kilka osób, nie każda z nich ma te wszystkie cechy, ale faktem jest to, że ciężko się z nimi współpracuje, trudno jest coś ciekawego osiągnąć a sama praca nie sprawia żadnej frajdy i jest udręką, którą pragniemy jak najszybciej zakończyć.

Otóż ostatnio odkryłem ich ciekawą cechę wspólną. Jak jedziesz z nim samochodem to oni muszą prowadzić.

 


Buduj swój kapitał, czyli najpierw rób co ci karzą...

Ten post miał być właśnie poprzednim, ale wyszło inaczej. Niemniej jednak przeczytaj mój poprzedni post, a potem wróć do tego.

Na pewno znasz osoby, które w Twojej organizacji dostają to czego chcą? Dlaczego tak się dzieje? Co takiego robią Ci ludzie, że dostają to czego chcą? Myślę, że jednym z ważniejszych elementów jest fakt, że robią to co im się karze i przestrzegają wszelkich reguł. Tak, też mam z tym problem. Zauważ, że w ten sposób budują swoją pozycje osoby zaufanej, takiej której można powierzyć coraz to bardziej odpowiedzialne zadania i tak też często się dzieje. Bycie posłusznym ma jednak olbrzymią wartość dodaną, ponieważ sprawia, że ludzie zaczynają się liczyć z tym co mamy do powiedzenia i jesteśmy w stanie wpływać o wiele łatwiej na rzeczywistość wokół nas. Wtedy tak naprawdę następuje moment, kiedy możesz mówić, co jest źle i co trzeba zmienić lub poprawić, ale tak się dzieje dlatego, że zbudowałeś swoją pozycję, a argumenty, które miałeś wcześniej? No cóż nikogo one nie obchodzą, ludzie patrzą na rzeczywistość przez swoją parę okularów, swój filtr, swoją historię czy też swój paradygmat, więc żeby się przez to przebić trzeba mieć dużo siły przebicia.

Jestem pracownikiem w firmie prywatnej, więc łatwo jest mi mówić z perspektywy pracownika, ale często staram się postawić na miejscu szefa firmy i zastanawiam się co bym zrobił w danej sytuacji. Czy powierzyłbym jakieś odpowiedzialne zadanie niesfornemu pracownikowi? Czy liczyłbym się z jego zdaniem i brał bym je pod uwagę przy istotnych decyzjach? Czy dam mu podwyżkę lub awans?

Rób to co robisz, najlepiej jak robisz, bądź cierpliwy i znaj swoją wartość. Ok, rozumiem, czasem otoczenie nie daje ci szansy, ale z pewnością siebie, którą zbudowałeś możesz łatwo zmienić otoczenie i doskonale odnaleźć się w nowych warunkach.

 


Co takiego robię, że nie dostaję tego czego chcę?

Ostatnio często zadaje sobie pytanie "Co takiego robię, że nie dostaję tego czego chcę?" Uważam, że to pytanie samo w sobie jest genialne bo jeżeli wyjdziesz z założenia, że jesteś odpowiedzialny za to co się dzieje względem ciebie w większym  stopniu niż do tej pory myślałeś, to odpowiedzi na to pytanie pozwolą Ci załatwić wiele spraw, otrzymać to czego chcesz.

Obwinianie innych jest chyba jednym z naszych podstawowych mechanizmów obronnych, ten świat jest zły, przecież ja wszystkie robię dobrze, tylko inni mnie rozumieją i tak można by chyba wymieniać bez końca... A teraz zła wiadomość, odpowiedzi na to pytanie sprawią, że musisz wziąć odpowiedzialność za to co robisz, zdać sobie sprawę, że popełniasz błędy, a świat jest inny niż ci się wydaje, że musisz się dość mocno wysilić i wielu przypadkach zmienić sposób działania, mówienia, jedzenia, ubierania itd. Dość przytłaczające prawda? Pewnie w tym momencie czujesz opór i mówisz sobie, co ta za głupoty? Ale jak to? Przecież to nie jest możliwe? Ha! A jednak, wiele rzeczy,  które robiłeś i ci nie wychodziły, bądź efekt był jedynie mizerny i obwiniałeś za to swoją żonę, dziecko, szefa, współpracownika czy kolegę, robiłeś źle i powiem więcej, są tacy, którzy twierdzą, że to całkowicie Twoja wina.


Zostawił pracę w korpo, i co? I nic!

Odszedł z korpo i założył piekarnię, teraz jest Panem Życia i Śmierci. W korpo ten niedobry, szef, marudzący klienci, zawistni koledzy potrafiący uprawiać tylko wyścig szczurów, w takich warunkach przecież nie da się pracować? Ja natomiast przecież jestem świetnym specjalistą, tyle jest możliwości, ale nikt mnie nie słucha bo wszyscy na około nie mają pojęcia. Odliczam godziny aż wyjdę z korpo i pójdę użalać się nad własnym życiem.

Można praocwać wszędzie i wykonywać pracę z zaangażowaniem i uśmiechem na twarzy. W porządku jeżeli ta praca to serwowanie burgerów czy sprzątanie to nie jest to może nobilitujące zajęcie, ale jeżeli robisz to dobrze i ktoś jest zadowolony z Ciebie jak robisz to co robisz, to + dla ciebie i oznacza to, że po prostu długo tam nie popracujesz bo znasz swoją wartość i albo sam/a coś wymyslisz, albo ktoś da Ci fajną pracę bo wie, że można na Tobie polegać.

W pierwszej kolejności warto zweryfikować swoje podejście do sprawy, obiwnianie systemu nic nikomu nie da, a Tobie refleksja nad sobą na pewno pomoże.

Ten wpis został zainspirowany przez Setha, a dokładniej ksiażką "The Linchpin: are you indispensable" (polski tytuł to: Najmocniejsze ogniwo)


Możesz coś ciekawego polecić?

Mogę! Mnóstwo rzeczy, tylko czy naprawdę tego chcesz? Wielokrotnie opowiadam ludziom o ciekawej książce, audiobooku, podcaście czy artykule. Często bardzo ich to ciekawi i proszą o podanie linka lub namiarów czy pożyczenie książki. Zawsze bardzo ochoczo to pożyczałem i podsyłałem źródła, ale zauważyłem, że później bardzo mały odsetek osób faktycznie dane medium konsumował. Raczej ciągle słyszałem "tak, tak muszę się za to zabrać".

Dlaczego tak się dzieje? Wiele powodów, na pewno istotne jest to, że na początku entuzjazm jest zawsze większy, wiele osób patrzy na daną rzecz z innej perspektywy i dla nich ten podcast czy książka po prostu nie są takie ciekawe bo co innego robią i czym innym się zajmują. Czasem forma przekazu jest nieodpowiednia bądź ktoś nie ma nawyku słuchania audiobooka, czy czytania książki.

Ja w każdym razie mam misję i chcę to zmienić, dlatego zastanawiałem się, czy jest coś co ja robię, że moje polecenie jest nieskuteczne i doszedłem do wniosku, że zbytnio ułatwiałem ludziom dostęp do danego medium. Jak ktoś chciał ode mnie książkę to przynosiłem mu ją pod nos i nic się nie działa. Dlatego zmodyfikowałem ten pierwszy etap i postanowiłem utrudniać dostęp do źródeł. Interesuje Cię ten podcast o którym właśnie opowiadałem? Świetnie, napisz mi jutro maila z prośbą o podesłanie ci linka. Jeżeli faktycznie dostaniesz tego maila z tą prośbą, to możesz być pewien, że ta osoba ten podcast przesłuch, aczkolwiek w wielu przypdkach ten mail do ciebie nie przyjdzie bo opwiadana w nim historia interesowała tylko ciebie.

 


Rób co mówię! Nie?

Masz władzę nad kimś i pewnie myślisz sobie, że możesz mu powiedzieć co ma robić albo wydać mu polecenie lub nakaz i ta osoba wykona Twoje polecenie. Otóż tak nie jest, prawdziwy lider jest świadomy tego i mimo tego, że wie, że jest w hierarchi wyżej to dba o wiele dodatkowych aspektów, które mają znaczenia podczas zarządzania zespołem, projektem czy po prostu swoim przedsiębiorstwem.

Ciekawym potwierdzeniem, które ostatnio słyszałem są słowa Johna "Jocko" Willinka byłego komandosa Navy Seals, a obecnie doradcę i konsultanta w sprawach zarządzania i przewodzenia. Otóż Jocko powiedział, że jedną z większych pomyłek jest myślenie, że jeżeli starszy rangą żołnierz wyda polecenie niższemu rangą żołnierzowi to on to wykona. Oczywiście w przypadku rozkazu mycia latryn jakiś szeregowy nie wiele będzie mógł zrobić, najprawdopodobniej przeklnie wielokrotnie swego zwierzchnika, ale o wiele bardziej insteresujące są złożone sytuacje, które mamy w życiu i biznesie. Przykładowo oddział komandosów dostaje polecenie przejścia na teren wroga i pojmanie jakiegoś 'bag guy' i powrót z nim do bazy. Po analizie misji oddział stwierdza, że jest ona niemożliwa do wykonania a przede wszystkim zbyt ryzykowna. I co się dzieje? Rozkaz to rozkaz, tak? No właśnie nie, oddział wychodzi do dżungli oddala się o bezpieczną oddległość od bazy, przeczekuje i wraca twierdząc, że nikogo tam nie było.

Oczekujemy od podwładnych gotowości do działania, inicjatywy, kreatywności, ale aby to otrzymać musi im pozwolić to z siebie wydobyć. Dokładnymi poleceniami i obmyślaniem wszystkiego za swoich podwładnych nie jesteśmy w stanie niczego osiągnąć, ponieważ przerzucamy cały ciężar na siebie, popełniamy błędy, których później nikt nie weryfikuje, a na końcu efekt naszego działania jest bardzo przeciętny.

Według Jocko prawdziwy lider jest skromny i ma w sobie dużo pokory, a przede wszystkim bierze odpowiedzialność dla siebie i to jest bardzo ciekawe. Lider podejmuje decyzje i właśnie sam ponosi za nią odpowiedzialność, ale przecież może omówić różne możliwe decyzje ze swoim zespołem a na koniec po wzięciu pod uwagę wszelkich za i przeciw podjąć decyzję. Dla zespołu będzie istotne, że był wtajemniczony w proces podejmowania decyzji i jeżeli później musi w związku z tym wykonywać jakiegoś działania to o wiele skuteczniej i chętniej się nimi zajmie. Ile razy słyszałeś od znudzonego pracownika słowa typu "szef wymyślił jakieś głupoty i muszę to robić" Czy szef zlecił wykonanie ważnych czy nieważnych zadanie jest w tym momencie nieistotne i nie przedostaje się już do świadomości pracownika bo nikt z nim na temat decyzji o działaniu nie rozmawiał, nie wysłuchał jego uwag i nie pozwolił mu się oswoić z przyszłym zadaniem.

Wywiad z Jocko przeprowadził Tim Ferris i jest dostępny w formie podcasta.

 


Zaczynamy! Co? Jak? Dlaczego i po co?

 

Jak w każdej książce zacznę od podziękowań a może bardziej od inspiracji dla mojego bloga, którego zamierzam prowadzić. Otóż od jakiegoś czasu zacząłem poświęcać wiele czasu na dokształcanie się w zawodowych dziedzinach takich jak szeroko pojęta sprzedaż, marketing, ale także psychologia, która jest bardzo mocno powiązana w zasadzie z całym naszym życiem, jeżeli chcemy być zarządzać czy prowadzić firmę to wiedza z tej dziedziny naprawdę będzie pomocna.
Po studiach stwierdziłem, że już więcej nie będę się uczyć i faktycznie zrobiłem sobie kilka lat przerwy i skoncetrowałem się na dobrym wykonywaniu sowjej pracy, ale już kolejna, nowa praca wystawiła mnie na wielką próbę  i wymagała ode mnie niesamowicie kreatywnego podejścia, a fakt, że miałem realne przełożenie na to co się wokół mnie działo, to miałem dodatkowe paliwo, aby energicznie i entuzjastycznie prowadzić powierzone mi zadanie. Dodatkowa wiedza okazała się warunkiem koniecznym do dalszego rozwoju, ponieważ w zbyt wielu momentach pojawia się znak zapytania i człowiek po prostu nie wie co dalej zrobić. Poza tym pojawia się wiele problemów i wyzwań wszelkiego rodzaju i aby sensownie te sprawy rozwiązaywać trzeba najlepiej oryginalnie podejść do tematu. Dzisiaj wiedza jest na wyciągnięcie ręki i jest za darmo. Przestałem większość książęk nawet kupować, tylko zacząłem je wypożyczać z biblioteki i uczę się więcej i chętniej niż kiedykolwiek a materiał który przyswajam dobieram sobie zgodnie z bieżącymi potrzebami.  Konkretne potrzeby i pozycje będę omawiał w oddzielnych postach na blogu.

Pierwszy konkretny autor, którego dzieło  wpadło mi w ręce to Brian Tracy, a tak naprawdę jego audio book o psychologii sprzedaży, zaraz potem Rober Cialdini i jego "How to influence people", później już poszło dalej i przeczytałem już kilka naprawdę dobrych książek na temat biznesu i związanego z nimi sprawami. Dodatkowo wiele strategii byłem w stanie wykorzystać i przećwiczyć na żywym organizmie jakim są moi klienci, nieustanna refleksja na temat otaczających nas procesów pcha mnie ciągle dalej i po prostu odkrywam kolejne rzeczy, kolejne pomysły, kolejnych autorów i kolejne książki. Najciekawsze w tym wszystkim jest to jak pasjonująca staje się ta wiedza, jeżeli można ją wykorzystywać w praktyce.  W każdym razie średnio menedżer nie czyta nawet jednej książki biznesowej rocznie, a powinnien czytać przynajmniej 10, aby być w stanie rozwijać swoje umiejętności i poszerzać wiedzę, tak samo jak lekarz czy prawnik, biznesmen też musi się dokształacać.

 

Kluczową postacią dla mnie okazał się Seth Godin, amerykański marketer, freelancer, autor, przedsiębiorca, blogger i pewnie jeszcze wiele innych zajeć można mu przypisać. Jego książki są bestsellerami na amazonie, a jego blog rzekomo jest jednym z najbardziej poczytnych na świecie, jest świetny.
To co Seth pisze i mówi bardzo do mnie przemówiło, zainspirowało do działania i spowodowało, że zacząłem działać i to w taki sposób aby tworzyć wartość, żeby pomagać ludziom, żeby to co się robi wpływało na życia ludzi i nie chodzi tutaj o to aby ratować ludzi z ciężkich opresji, chociaż jest to też możliwość, ale spowodować, że ktoś się uśmiechnie, zatrzyma na chwilę, zastanowi nad sobą swoim życie,  tym co robi i jak to robi w pracy czy w domu. Czyż nie są to wartości, których dzisiaj tak bardzo nam brakuje, szczególnie właśnie w Polsce? Ludzie są egoistyczni, roszczeniowi, wrogo do siebie nastawieni, brakuje im empatii i zrozumienie sytuacji innych, nie chcą ze sobą współpracować i nie mają do siebie zaufania. Czas, aby to zmienić.. Ogromny potencjał drzemię w Polsce, w naszej gospodarce i w naszej kulturze, ale nasze zachowanie mocno je ogranicza i tym blogiem chciałbym właśnie na to wpłynąć, pokazać, że jest inna droga, że mamy mnóstwo możliwości jak zrobić coś lepiej, korzystniej, skuteczniej i odczuć z tego prawdziwą satysfakcję, a dodatkowo pomóc wielu ludziom, spowodować, że będą się oni z tym sukcesem identyfikować bo ktoś sprawił, że mogą i że naprawdę to czują.


Hello world!

Ostatnie kilka lat w moim życiu przyniosło wiele zmian i trochę mam wrażenie jakbym obudził się z Matrixa i zreflektował się na wiele spraw. Refleksja była ponieka wymuszona pozytywnymi i negatywnymi zdarzeniami i wymaganiami mojego życia. Wszystkie te doświadczenia należy jednak rozpatrywać jak najbardziej pozytywnie, ponieważ doprowadziły mnie do właśnie tego momentu, a rozpoczęcie tego bloga jest swoistym sukcesem. Raczej nigdy nie sądziłem, że będę coś tworzyć, nigdy nie miałem artystycznej duszy, wolałem ganiać za piłkę a w ramach relaksu imprezować ze znajomymi. Studiowałem, pracowałem i w sumie wszystko było ok, chociaż gdzieś tam w głębi miałem potrzebę pójścia o kolejny krok dalej, ale nie był to żaden świadomy sprecyzowany plan, tylko raczej jakaś wewnętrzna potrzeba, która wynikała z chęci zdobywania i zaliczania kolejnych etapów w życiu,