Coaching – dlaczego on?

Jestem osobą, która lubi przecierać ścieżki, nowatorskie podejścia zawsze mnie interesowało i nie miałem obawa przed próbowaniem nowych rzeczy. Zawsze też byłem mocno zorientowany na realizację celu, chociaż jak zauważałem, że dany sposób lub metoda jednak nie są dobre to starałem się nie brnąć.
Od wielu lat pracuje z ludźmi na wiele sposobów, czyli jako członek zespołu, jako lider zespołu, czy po prostu jako manager grupy ludzi. Ze względu na to, że bardzo to lubię zainteresowałem się jak można lepiej pracować z ludźmi, czyli skuteczniej efektywniej i jak wyciągać z tego większą satysfakcję i  czerpać radość z tego co się robi. Przy czym zawsze szukałem metod, które są w swoje metodologii pozytywne i nie są manipulacjami.
Nie zrozum mnie źle, praca zawsze będzie pracą i zawsze będzie powodować pewien dyskomfort, ale skoro nie ma na innej możliwości niż pracować, to podejście do niej z zaangażowaniem wydaje się niezły pomysłem.

Każdy manager ma swój styl zarządzania i dla mnie najbliższy jest styl miękki, stawiający na równość w zespole, na motywowanie członków zespołu w celu osiągnięcia wspólnego celu razem w dobrej atmosferze. To samo odnosi się do naszego życia prywatnego, do relacji z dziećmi, partnerką/em czy rodziną. Tym bardziej dzisiaj gdzie hierarchia ma coraz mniejsze znaczenie, a różnice i tradycyjny podział ról mocno się zatarł.

Aby taki styl realizować zacząłem poświęcać dużo energii na motywowanie różnych osób do działania, bardzo często sprowadzało się to do udzielania różnych rad a także niezłomnego przekonywania co do swoich racji, co kończyło się pewnego rodzaju przymuszaniem, chociaż nie taka była moja intencja. Nierzadko próby te kosztowały mnie wiele energii i kończyły się fiaskiem od razu na starcie, bądź zmiany były krótkotrwałe. Nie zraziło mnie to, więc dalej szukałem kolejnych możliwości i poznałem style zachowań maxiedisc, których jestem certyfikowanym konsultantem i trenerem (tutaj link do różnych postów na ten temat).

Po tym jak zacząłem pracować z MaxieDISC zobaczyłem relatywnie szybko, że rozwój osobisty jest pewnym procesem, który często rozciąga się w czasie i osoba, która jest w procesie rozwoju i zmiany potrzebuje wsparcia kogoś kto pomoże jej przez ten proces przejść na własnych zasadach bez narzucania, wyręczania i przedstawiania gotowych rozwiązań na talerzu. Tutaj pojawił się coaching – wierzę, że za pomocą coachingu zmiana może się zadziać i może zostać na stałe, a etyka która jest w prawdziwym coachingu (a nie kołczingu) na wysokim poziomie powoduje, że moja wiara w tę metodę wsparcia jeszcze bardziej wzrasta.

„W ogólnym ujęciu coaching jest procesem pomagania ludziom i zespołom w wykonywaniu zadań w możliwie skuteczny sposób. Obejmuje on wydobywanie mocnych stron ludzi, pomaganie w omijaniu wewnętrznych barier i ograniczeń w celu osiągnięcia osobistej doskonałości oraz ułatwienia im bardziej efektywnego funkcjonowania w zespole”

Coaching to partnerstwo. Klient i coach siadają razem jak równy z równym i ze sobą rozmawiają. Co ciekawe rozmowa ta może odbywać się praktycznie wszędzie, gdzie tylko będzie możliwość przez 60-90 min rozmawiać komfortowo, także zdarzają się przypadki rozmów w czasie spaceru, posiłku lub bardziej nieszablonowo biegania czy nawet pływania. Można siedzieć w biurze przy stole, na krześle bądź po turecku, ważne aby klient czuł się komfortowo i nic mu nie przeszkadzało.
Sesja coachingowa jest dla klienta, to jego cele czy wyzwania są brane na warsztat, to jego zasoby są wykorzystywane, to on proponuje pomysły i rozwiązania spraw, które z resztą sam zaproponował do omówienia w trakcie sesji. Rolą coacha jest stworzenie odpowiedniej relacji, atmosfery zaufania i komfortu, w której klient niepohamowanie otworzy się na możliwości jakie ma, bądź może mieć przed sobą. Rolą coacha jest też pomoc klientowi w tym, aby sięgnął jak najgłębiej do swoich zasobów i odkrył je przed samym sobą.
W trakcie sesji coach notuje główne punkty i informacje zgodnie z wolą i często dokładnymi instrukcjami klienta. W czasie trwania sesji prawidłowość zapisków jest potwierdzana przez klienta, który na koniec je otrzymuje i to co zostało ustalone w trakcie sesji przez klienta i i zapisane przez coacha staje się odpowiedzialnością klienta, ponieważ coach nie odpowiada już za to, czy klient zastosuje się do zaproponowanych przez siebie rozwiązań czy nie.

Co takiego „magicznego” dzieje się w sesji coachingowej?

„Największą zaletą coachingu jest to, że uczy nas umiejętności koncentrowania się na rozwiązaniu, zamiast na problemie, co zmienia zupełnie perspektywę w patrzeniu na nasze życie i otwiera przed nami zupełnie nowe możliwości”

 

Źródło:
Przy pisaniu tego posta korzystałem z materiałów szkoleniowych z kursu „Mistrz Coachingu” prowadzonym przez Szkołę Coachów Meritum.

https://www.meritum-coaching.pl/szkola-coachow/master-actp/programy-meritum.html

 


Coaching – zdziwisz się czym naprawdę NIE jest!

Jeszcze rok temu nie wiedziałem czym naprawdę jest coaching, a dzisiaj w celu uzyskania akredytacji International Coaching Federation poszukuję pierwszych klientów chętnych do wzięcia udziału w sesji coachingowej. Ukończyłem w tym celu pierwszy etap szkolenia w szkole coachów Meritum Consulting.

Zacząłeś czytać ten post, więc zrób proszę w tym momencie stopklatkę, zamknij oczy i zastanów się co cię tu sprowadziło i jakie masz potrzeby w kwestiach rozwoju osobistego, a także jeżeli to będzie dobry moment, to co do tej pory myślałeś o coachingu.

Niektórzy kojarzą coaching z osobami stojącymi na scenie i motywującymi ludzi do działania w niesamowicie energiczny, ciekawy, często też wyciskający łzy sposób. Jest to na pewno fajna rozrywka, ale to nie jest coaching.

Niektórzy kojarzą coaching z poradnictwem „Pójdę do coacha, opowiem o swoim problemie i on powie mi co mam zrobić”. Prawdziwy coaching tak nie wygląda.

Coach nie jest ekspertem w biznesie którym się zajmujesz, nie jest ekspertem od diety czy wychowywania dzieci. Coach jest ekspertem od procesu coachingowego, który generuje zmiany w życiu coachowanego, a to właśnie ten drugi jest ekspertem i źródłem wszelkich zasobów, które coach pomaga wydobyć, aby on sam (coachowany) rozwiązał swój problem w jak najlepszy sposób.

Trochę jest to zawiłe, ale czym się to objawia? Tym, że:

  • Coach nie daje rad i nie ocenia swojego klienta
  • To klient decyduje o czym chce rozmawiać i to on podejmuje decyzję co będzie robić
  • Klient jest odpowiedzialny za siebie
  • Relacja pomiędzy coachem i coachowanym jest partnerska

Ze względu na to, że coach nie jest ani mentorem, ani trenerem, ani doradcą ani też psychoterapeutą, to klient może poruszyć w rozmowie z nim każdy obszar swojego życia i zadać sobie w czasie sesji nawet najbardziej abstrakcyjne pytanie.

Specjalizacja! Czyli nie wszystko jest dla wszystkich, także nie usłyszysz ode mnie, że każdy powinien spróbować lub że jest to panaceum na wszystkie problemy tego świata.

Bliżej opisywałem tutaj i sam tez jej się trzymam http://zlepomysly.pl/poszukuje-10-fanow-nie-staram-sie-byc-dla-wszystkich-a-ty/

  • Robert Dilts powiedział „Coaching koncentruje się na rozwiązaniu (a nie na poszukiwaniu przyczyn problemów), promując rozwój nowych strategii myślenia i działania. „
  • Coaching może nie być formą jakiej potrzebujesz akurat w tym momencie bo jak każda forma wsparcia ma swoje ograniczenia. Ty musisz sobie odpowiedzieć na pytanie czego teraz potrzebujesz a dzisiaj przy ogromie możliwości nie jest to proste. Może potrzebujesz doradcy, trenera bądź psychoterapeuty, a może nie potrzebujesz nikogo. Swoją drogą jeżeli akurat prowadzisz ze sobą taką polemikę, to jest to świetny temat na sesję coachingową 😉 Możesz po pierwszej sesji stwierdzić, że potrzebujesz doradcy i tym samym zakończysz proces coachingowy po jednej sesji.

Definicja coachingu wg. ICF:

  • Coaching jest interaktywnym procesem, który pomaga pojedynczym osobom lub organizacjom w przyspieszeniu tempa rozwoju i polepszeniu efektów działania. Dzięki coachingowi klienci ustalają konkretniejsze cele, optymalizują swoje działania, podejmują trafniejsze decyzje i pełniej korzystają ze swoich naturalnych umiejętności.

Definicja coachingu wg. Robert Diltsa:

  • Technika coachingu polega na wydobywaniu mocnych stron ludzi, pomaganiu im w omijaniu osobistych barier i ograniczeń w celu osiągnięcia zamierzonych efektów, a także ułatwieniu im bardziej efektywnego funkcjonowania w zespołach. Coaching koncentruje się na rozwiązaniu (a nie na poszukiwaniu przyczyn problemów), promując rozwój nowych strategii myślenia i działania.

W następnym wpisie więcej szczegółów stricte technicznych na temat sesji coachingowej.

 

 

 


To miękkie nie-kompetencje prowadzą do katastrofy

Wahadłowiec Challenger zbudowany przez NASA wykonał szereg lotów po orbicie okołoziemskiej w latach 80 tych. W tym czasie dokonywano badań i przeprowadzano różne zadania, wydarzyło sie wiele pierwszych rzeczy, jak np. pierwszy spacer kosmiczny. Ostatni lot był tragiczny, ponieważ wahadłowiec podczas startu wybuchł i wszyscy astronauci zginęli. Takie wypadki są dokładnie analizowane i okazuje się, że przyczyna techniczna, czyli wadliwa uszczelka zbiorników paliwa była dobrze znana inżynierom i projekt menedżerom, ale mimo to decyzja o startach była ciągle podejmowana dopóki wydarzyła się tragedia.
Kilkanaście lat później inny wahadłowiec, Columbia, również uległ wypadkowi. Tutaj sytuacja wyglądała inaczej. Podczas startu uległ on uszkodzeniu, które okazało się fatalne podczas próby powrotu na ziemię bo wahadłowiec spłonął w czasie przechodzenia przez orbitę. Również tutaj cała załoga zginęła.
Dlaczego te tragedie się wydarzyły i czy można było nim uniknąć? Inżynierowie dobrze wiedzieli, że usterki są, ale to nie oni podejmowali decyzje, tylko menedżerowie projektu. Inżynierowie zdawali im raport na temat sytuacji a menedżerowie brali pod uwagę cały szereg innych czynników. Komisja, która badała sprawę uznała, że przywództwo w zespole było nieefektywne a sprawy organizacyjne są równie ważne jak inżynieryjne i tak samo mogą doprowadzić do katastrofy. Jeden z liderów, powiedział, że nie chce być tchórzem, który nie podejmie decyzji i będzie obwiniany za niepowodzenie misji.

Działanie organizacji jest bardzo skomplikowane i nawet nie do końca jesteśmy jest w stanie zrozumieć, ważne jest, aby zdawać sobie sprawę do czego decyzje, zachowanie liderów i ich ego może doprowadzić.

https://www.youtube.com/watch?v=-O_DMyHdq_M


Pułapka szybkiego zysku

Lubię czasem sobie pomarzyć co bym zrobił gdybym wygrał w totka. Jest to dla mnie fajna zabawa, zazwyczaj uprawiałem ją jak kupowałem kupon, za 2 zł miałem taką rozrywkę dla swojej wyobraźni. Od jakiegoś czasu już tego nie robię bo tak naprawdę to nie chciałbym wygrać w totka. 80% zwycięzców kończy źle, a u 100% wprowadza to ogromną rewolucję w życiu na którą są kompletnie nieprzygotowani. 80% która traci zdobyty kapitał ma dodatkowy problem, zmarnowaną dalszą część życia, ponieważ żyją dalej i próbują osiągnąć szybki zysk, a jak mawiał klasyk 'nie ma darmowych obiadów' a ja dodam, że nie ma 'szybkiego zysku'. Ludzie, którzy odnieśli "sukces" (cokolwiek to znaczy) przeszli bardzo długą drogę rozwoju, w czasie której nauczyli się wiele o sobie i o innych, nabyli konkretne umiejętności i wykształcili charakter. Czegoś takiego nie osiąga się z dnia na dzień.
Dlaczego to powyższe jest dla mnie ważne i dlaczego powinno być dla każdej osoby, która rozwija nowy biznes czy swoją karierę? Jedną z cech stabilnego biznesu, które przynosi zyski jest jego powtarzalność. Możemy dobrze zarobić na szybkim kup/sprzedaj, ale ciężko jest to powtórzyć, możemy zmanipulować klienta i mu wcisnąć naszego gniota, ale on do nas nie wróci.
Istotną częścią procesu jest odpowiednie przygotowanie produktu czy usługi, czyli trzeba się zamknąć w szafie na jakiś czas tam sobie dłubać, aż będzie to przypominało coś w miarę konkretnego, idealne być nie musi, tylko wystarczająco dobre. Najlepszym przykładem jest bloger Michał Szafrański, który przez kilka tworzył swojego bloga, a potem napisał książkę. Przez wiele lat budował swoją publikę a potem napisał książkę i świetnie przygotował cały self publishing swojego dzieła i zgarnął maksymalne zyski, które zaskoczyły nawet jego. Oczywiście na ogłoszeniu, że usługa czy produkt są gotowe. Michał dodaje edycje książki, poprawia ją i nieustannie dopieszcza.
Na koniec tak realistycznie - solidne przygotowanie się nie jest gwarancją sukcesu, ale jest to warunek konieczny.


Ekspert musi być arogancki

„Ekspert musi być arogancki” – Miłosz Brzeźiński

Szarlatani, hochsztaplerzy, oszuści, ściemniacze, wodolejcy, bajkopisarze, samozwańczy pseudoeksperci, mównicy motywacyjni i kołczowie (niedajboże nazwijcie ich coachami to ściągniecie na siebie środowisko z prężniej działającej na facebooku grupy Coach Coachowi Coachem, słusznie z resztą). W czasach, gdy przeciętny młody człowiek marzy o tym by zostać influencerem na youtube, mamy istny wysyp pseudoekspertów wszelkiej maści i dla wielu osób są oni niesamowicie irytujący. Wiecie jednak co? Niektórzy z nich mimo fali hejtu jaka się na nic wylewa, idą dalej do przodu bo wewnętrznie czują, że muszą to robić i nie potrafią się usunąć w cień. Jest dobra wiadomość, wszyscy z tego ostatecznie korzystamy. Słabe jednostki odpadną, ale ci najbardziej wkurzający zostaną i sami się dzięki temu wiele nauczą a także sprowokują bardziej kompetentny ekspertów do wyjścia ze swojej perfekcjonistycznej skorupy i zabrania głosu w dyskusji.

„Bo lepszy ktoś, kto podrzuca nawet słabsze pomysły, ale próbuje, niż taki, co umiera „skromnie”, chowając w głowie. Dla świata nie ma różnicy, czy nie masz pomysłu, czy masz, ale wstydzisz się o nim powiedzieć” (M.Brzeźiński, Binzes czyli sztuka budowania relacji, s. 49)

Złe pomysły. No właśnie. Oryginalnie idea ta trafiła do mnie od Setha Godina, ale widzę, że Miłosz też jest jej fanem. Dlatego tak bardzo jego książki mi się podobają. W pewnym momencie byłem właśnie takim aroganckim ekspertem i chyba nadal trochę jestem, ale wiecie co? Jak ja się dzięki temu dużo nauczyłem, w dużej mierze dzięki osobom lub zdarzeniem, które stawiały mi największy opór. Tak! Tej osobie, która najgłośniej mi krzyczała, że jestem głupi, jestem najbardziej wdzięczny bo po awanturze na spokojnie sobie coś poczytałem i się zreflektowałem, czy miałem rację, ta osoba mnie już nie lubi i ja jej chyba też, no cóż trudno, trzeba iść dalej.

Ekspert broni prawdy lub Prawdy (jego zdaniem) wszystkimi organami ciała i po po trupach, ponieważ, kocha dyskurs, kocha grzebać w książkach i nawet specjalnie się nie przejmuje, kiedy się pomyli. Tam więc, gdzie my pękamy z nerwów, a na czoło wychodzą nam żyły nieznane współczesnej anatomii, ekspert czuje się jak na siłowni. Zmęczony, ale szczęśliwy. (tamże, s. 52)

Wysyp ekspertów nie powinien nas dziwić, jakieś 5 lat po skończeniu studiów jak już nikt kazał mi się niczego uczyć odkryłem uczenie się na nowo. Chciałem stawić czoło problemom, które napotykałem a że z pustej głowy żadne pomysły nie wypłyną zacząłem darmową edukację przy pomocy biblioteki wojewódzkiej. Eureka! Ile tu jest wiedzy, całkowicie za darmo, na wyciągnięcie ręki. W kraju w którym 65% społeczeństwa przez cały rok nie przeczytało nawet żadnego tekstu nie powinno mnie dziwić, że nikt nie ma czasu na czytanie książek i wielokrotnie słyszałem, skąd ty to wiesz? Kiedy masz czas na czytanie? No cóż, to świadomy wybór. Aby znaleźć czas na czytanie, trzeba zrezygnować z oglądania telewizji, można też na odwrót. Kto co lubi.
Oczywiście drugim potężnym źródłem wiedzy jest internet, dał nam też doskonałe pole do prezentowania swoich wywodów, dzięki czemu nie jesteśmy już na pasku industrialistów, potrzebujących non stop taniej siły roboczej. Tylko teraz mamy! Fake newsy i inne beznadziejne treści. Trudno jest w tym się odnaleźć, ale jeżeli trafiasz na coś takiego i się wkurzasz, to nie rób tego. Pomyśl sobie, że potrzebujemy złych pomysłów, aby raz na jakiś czas mieć dobre. Natomiast nie omieszkaj pojechać po ekspercie, wyświadczysz mu przysługę 😉

 

Grafika na facebooku:
Designed by Asierromero


10 fanów, tylko tyle Ci wystarczy.

Szukam 10 osób, które będą chciały zapisać się na mój newsletter. Nie szukam 100 tysięcy fanów, nie staram się trafić do wszystkich, nie piszę treści, które będą trafiać "do jak największej liczby osób". Jeżeli byłbym dla wszystkich, to byłbym dla nikogo. Dlaczego tak do tego podchodzę? Przez dłuższy okres swego życia chciałem zadowolić każdego z kim miałem styczność i zauważyłem, że wpędzałem się przez to w tarapaty i nic dobrego z tego nie wychodziło dla nikogo. Jednocześnie bałem się powiedzieć "jestem taki i nie jestem dla ciebie, jest ok, że ci się nie podoba, ale ja robię to tak jak ja tego chcę", ponieważ brakowało mi pewności, że podążam w dobrym kierunku, bałem się, że coś przegapię. W wielu sprawach nadal tak jest, ale postanowiłem to zmienić i właśnie to robię.

Dlaczego trudno się zapisać na tego bloga? Zapis na newsletter jest w dole strony głównej. Nie atakuję cię nim jak tylko pojawisz się na mojej stronie, ponieważ chcę, żebyś świadomie się zapisał.

O czym będę do ciebie pisać?
Formuła nie jest odkrywcza. Angelika Chimkowska wysyła swoje "espresso", Tim Ferris wysyła "Five bullter Friday" a  ja będę wysyłał kilka Złych Pomysłów nie częściej niż raz w miesiącu.

Pierwszy newsletter jak będę mieć 10 osób na liście. Jeżeli ci się spodoba, to powiedz o mnie przyjacielowi, mamie, tacie, siostrze lub bratu. Będę wdzięczny.

Więcej Info


To jest ważny komunikat - nie tylko dla właścicieli firm

Zaczynam od konkretu.

Miesięcznie przelewam określoną kwotę na PAH – Polska Akcja Humanitarna. Wybrałem sobie tę organizację, ponieważ wielokrotnie czytałem wywiady z Janiną Ochojską, która prowadzi tę organizację i robi to w taki sposób, który przemawia do mnie.

Cele mogą być różne, a ja lubię z danym celem się identyfikować i być pewnym, że moje pieniądze będą dobrze spożytkowane.

Czy Ty masz jakąś akcję, którą wspierasz?

Bardzo ważne!!!
Jeżeli jesteś przedsiębiorcą, to możesz zrobić przelew ze swojego rachunku firmowego i przekazaną wartość odliczyć od podatku. W razie kontroli z US wystarczy potwierdzenie wykonania przelewu.

Tutaj konkretne informacje od iFirma, serwisu na którym ja robię swoje rozliczenia (to nie reklama, nie jestem zafiliowany)

https://www.ifirma.pl/blog/podatki/darowizna-dla-organizacji-pozytku-publicznego-w-pit.html


Sprzedawco, czy szczęście ci dopisuje?

Ze skromności często mówiłem, że udało mi się 'sprzedać' bo miałem szczęście. Kiedyś nawiązałem kontakt z dużym klientem, który akurat trochę wcześniej został oszukany przez swego dotychczasowego dostawcę i akurat przyjechał na odległe targi poszukać nowego i akurat spodobał mu się produkt, który oferowałem.

Brzmi mi jak niesamowity zbieg okoliczności i szczęście, prawda? Tym bardziej, że ten klient później stał się moim największym klientem z ogromną perspektywą rozwoju, a nasz współpraca jest coraz bliższa i układa się coraz lepiej.

Sam jak teraz to piszę, to wątpię w to czy to faktycznie nie był jakiś absurdalny łut szczęścia, ale jednak nie był. Z tym produktem na ten konkretny rynek próbowałem dostać się przez jakieś 2 lata. Próbowałem na najróżniejsze sposoby i ciągle mi się nie udawało. Modyfikowałem ofertę, dzwoniłem do różnych typów klientów, próbowałem innych kanałów i sposobów sprzedaży.
Mogę powiedzieć, że byłem ciągle w gotowości. Gdy klient w końcu się pojawił lub w końcu go znalazłem, to mogłem sfinalizować sprzedaż. Szczęście to by było gdybym nie robił niczego w kierunku znalezienia klienta, a on przyszedł by do mnie, tylko że to nie jest możliwe bo wygrana w totolotka jest niemożliwa.
Swojemu klientowi złożyłem obietnicę. Jeżeli kupisz ode mnie, nie zawiodę Cię. Łatwo o taką deklarację, prawda? Niesamowicie, w szczególności dla I (zapraszam do poczytania o MaxieDISC). To dobra obietnica, ale jest bardzo trudno ją utrzymać i pracowałem ciężko i z dużym zaangażowaniem, żeby ją utrzymać. Pracując nad tym projektem już nie myślałem o szczęściu, ale jakbyś chciał ocenić mnie z boku, to powiedziałbyś "nom, niezły fart, że tak zażarło".
Na swojej drodze miałem mnóstwo momentów, żeby zrezygnować, nie zrobiłem tego. Nie było 'szczęśliwego trafu' w tej historii.

Obrazek na facebooku:
Zaprojektowane przez Freepik

 


Sukces to umiejętność sprzedawania

Uważasz, że nie jesteś sprzedawcą? Każdy jest bo jeżeli akurat nie pracujesz stricte w sprzedaży, to może sprzedajesz swojemu szefowi pomysł na to jak lepiej rozwiązać ten od dawna ciągnący się problem. Nie pracujesz i siedzisz w domu z dziećmi? Sprzedajesz im zapewne swój pomysł na życie i robisz to codziennie.

Co sprawia, że sprzedajemy lepiej? Na pewno każdy dobry sprzedawca zna swoją branżę i produkt. Ma w niej rozległą sieć kontaktów, którą rozbudował przez wiele lat swojej kariery. Czy można być nowicjuszem i od razu świetnie sprzedawać? Niestety nie. Jeżeli Ci się udało, to albo kogoś oszukałeś albo ktoś oszukał Ciebie, albo po prostu miałeś szczęście bo, mimo że wygranie w totka praktycznie jest niemożliwe, to ktoś jednak wygrywa. Takie "szczęście" jest niestety bardziej szkodliwe bo jeżeli będziesz jedną z kilkudziesięciu osób, które wyrzuciły reszkę 10 x z rzędu to pewnie sobie pomyślisz, że jesteś w tym dobry i nawet zaczniesz uczyć innych technik rzucania monetą, a przecież był to zwykły ślepy traf.

Wyzwaniem sprzedawców dzisiaj jest fakt, że jest ogromną podaż wszelkich produktów. Włącznie z już wspomnianymi 'ideami'. Mnóstwo sposobów na rzucenie palenia, wychowywanie dzieci, spędzanie czasu wolnego. Pomijam produkty konsumenckie, czasem jak chcę coś kupić to rezygnuję z nadmiaru możliwości. Sytuacja z jest zgoła odwrotna od tej 20 lat temu, gdzie o seksie czytano w książce Wisłockiej i tyle, nie było z czego wybierać, dlatego sprzedaż była prosta, to produkcja była trudna bo nie było "półproduktów", żeby zbudować produkt. Dzisiaj są i to pełno, dlatego sprzedaż ma o wiele większe znaczenie bo jest znacznie trudniejsza i wymaga o wiele więcej wysiłku.

Jak sprzedawać przez wiele lat i się nie znudzić, nie zniechęcić, nie wypalić? Co zrobić, aby po prostu nie przestać i ciągle umiejętnie dążyć do celu? Świadomość siebie, inteligencja emocjonalna oraz interpersonalna.
Po kolei. Mówiłem o stylach zachowaniach w poprzednich postach. Każdy z nas ma mocne strony i poleganie na nich, w szczególności na początku naszej kariery (niestety zazwyczaj brak nam wówczas samoświadomości), będzie bardzo pomocne bo jeżeli dobrze czujesz się w pracy z ludźmi i chcesz ciągle wśród nich przebywać, a ktoś skazał cię na samotne przeczesywanie jakiegoś mało ciekawego terenu, to nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Niemniej jednak zawsze będziemy pracować wśród innych ludzi (chociaż może to nie takie wcale pewne?) i umiejętności interakcji z nimi jest kluczowa bo ludzie mogą być fantastyczni i będą nas uskrzydlać, ale mogą być też podli i będą wdeptywać nas w ziemię. Każdego to spotka, ale różnie sobie z tym radzimy. Walczymy, wycofujemy się, omijamy czy nie bierzemy do siebie. Każdy sposób może być dobry, ale ważne jest, aby był dobry dla nas i byśmy byli w nim w zgodzie.
Jeżeli będziemy stabilni emocjonalnie, możemy kontynować naszą naukę branży i będziemy trzymać się w niej długo. Ludzie zauważą nas, że tam jesteśmy, że robimy to lepiej i kupią od nas bo będą wiedzieć, że warto.


Książki - jeżeli w głowie pusto, to niczego nie wymyślisz

Ciągle coś czytam gazety, magazyny, artykuły w internecie i książki. Non stop natrafiam na coś ciekawego, co później wykorzystuje podczas szkoleń, rozmowach z klientami czy w rozmowach prywatnych z moją żoną, synem lub przyjaciółmi. Często już nie pamiętam nawet skąd dana myśl, ale często udaje mi się dzięki temu rozwiązać różne problemy.
Postanowiłem zapisywać te najciekawsze pozycje. Jest to moja osobista lista i niekoniecznie dana pozycja może ci przypaść do gustu, ale być może znajdziesz tutaj coś czego właśnie szukasz.

Czytanie książek jest dość czasochłonne, więc podsuwam ci myśl Derek Sivera, (link do podcastu z Derekiem) który mówi, że warto jest dokładnie sprawdzić czy dana książka faktycznie nam odpowiada, zanim zaczniemy ją czytać.

Jeżeli chodzi o książki to wiele z nich wypożyczyłem z Wojewódzkiej biblioteki przy ul. Prusa w Poznaniu.

Simon Sinek - Liderzy jedzą na końcu
Generał jednej ze słynniejszych łodzi podwodnych zadbał o problem łuszczącej się farby na łodzi podwodnej, który męczył marynarzy. Dzięki temu, że skutecznie rozwiązał wiele błahych problemów załoga mogła skuteczniej zaangażować się operowanie łodzią i znacznie zasłużyła się w wielu znanych operacjach wojskowych. Wiele innych ciekawych historii i informacji o przywództwie w tej książce. Polecam też wystąpienia Simona, które można obejrzeć na Youtube.

Daniel Goleman - Inteligencja emocjonalna
Współczynnik IQ wymyślono do selekcji żołnierzy w czasach II wojny światowej. Chwycił bardzo dobrze i jest szeroko stosowany. Często się jednak zdarza, że ludzie o niskim IQ są odnoszą sukcesy na wielu polach i zarządzają ludźmi o wysokim IQ. Jak to się dzieje? Mają lepiej rozwiniętą inteligencją emocjonalna i potrafią tworzyć wokół siebie takie warunki, które sprzyjają im w osiąganiu celów.

Dan i Chip Heath - Decyduj
W latach 70 tych około 80% produkcji firmy Intel to były układy scalone, Japończycy mocno już wtedy zaczęli inwestować w rozwój mikroprocesorów i wchodzili mocno na rynek. Intel stanął przed trudną decyzją, czy rezygnujemy z naszego głównego biznesu i inwestujemy w nowy? Decyzja była trudna, ale jak wiesz firma ta nadal istnieje i świetnie sobie radzi. Przed podobnymi decyzjami były takie firmy jak Kodak czy Nokia. Decydowanie to ciekawy proces a ta książka świetnie go opisuje.

Seth Godin - Najmocniejsze ogniwo
Są osoby, które nie potrzebują mieć CV. Praca znajduje ich. Jak one to robią dowiesz się z tej książki. Poza tym Seth Godin wprowadza w nas w świat post-industrialny gdzie jednostka była tylko trybikiem w maszynie. Dzisiaj w pojedynkę dzięki internetowy możesz podbić świat :)

Greg Mckeown - Esencjalista
Mniej, ale lepiej. Jeżeli robisz wiele rzeczy na razi, nie możesz się zdecydować w którym kierunku iść lub zbyt często mówisz TAK w pracy i jesteś przez to zawalony robotą, to być może ta książka jest dla ciebie...

Marcus Buckingham - Po pierwsze: Złam wszelkie zasady
Wykorzystuj talenty swoich pracowników. Pracuj na mocnych stronach. Książka świetnie nawiązuje to tego nurtu w którym się specjalizuje, czyli Style Zachowań Maxie DISC.

Malcom Gladwell - Błysk!
Zbyt wiele informacji powoduje, że obraz sytuacji staje się coraz bardziej mętny i jest nam trudno zdecydować, dlatego w pewnym momencie przeczucie, że wiemy już wystarczająco pozwala nam działać zamiast czekać i myśleć.

Malcom Gladwell - Punkt przełomowy
Jeżeli zbijesz w jakimś budynku szybę i nikt jej nie naprawi, to wkrótce wszystki szyby będą powybijane. Czy graffiti było przyczyną ogromnego wzrostu przedsiębiorczości w Nowym Jorku? Jak buty, których produkcję po wielu latach planowano zatrzymać, stały się nagle wielkim hitem. Czasem małe zdarzenie (Punkt przełomowy) jest odpowiedzialne za wielkie rzeczy.

Marshall Rosenberg - Porozumienie bez przemocy (NVC)
Jeżeli czegoś żądasz, a nie prosisz o to, to prędzej czy później obróci się to przeciwko tobie. A jak rozpoznać czy akurat żądasz czy prosisz? Bardzo łatwo, twoja reakcja na "NIE" powie Ci, którą opcja właśnie stosowałeś.

Brian Tracy - Psychologia sprzedaży
Sztuczki i triki sprzedażowe, z którymi warto się zapoznać, szczególnie na początkowym etapie kariery sprzedażowej.

Bob Cialdini - Wywieranie wpływu na ludzi
Tytuł jest mylący. Książka świetna. Cialdini pokazuje jak wyciągać na powierzchnię prawdziwą wartość zamiast popadać w nieuczciwą manipulację, która prędzej czy później obraca się przeciwko nam. Przeczytaj między innymi o wielkim proteście w USA, gdy Coca Cola planowała zmienić recepturę swego napoju lub o sprytnych Krisznowcach wyłudzających pieniądze od ludzi na lotniskach.

Carmine Gallo - Steve Jobs: Sztuka prezentacji
Jeżeli sprzedajesz, to musisz prezentować swój produkt. Steve Jobs był mistrzem, a uczymy się od najlepszych. Carmine Gallo to nadworny pisarz o tym jak działa Apple.

Carmine Gallo - Doświadczenie Apple. Tajniki zdobywania niewiarygodnej lojalności klientów 
Kiedy Samsung zamykał swoje sklepy bo nikt nie chciał do nich wchodzić, Apple otwierał Apple Store przez które zaczęły się przewijać setki tysięcy ludzi tygodniowo. Jak Jobs to zrobił??