3 rzeczy potrzebne do zwiększenia sprzedaży

Jakieś pół roku temu klient zapytał mnie, Panie Tomaszu co zrobić, aby zwiększyć sprzedaż? Niezwykle proste pytania niesamowici utknęło mi w głowie i powiem szczerze, że ciągle o nim myślę. Okazuje się, że odpowiedź na to pytanie jest dla każdego inna i na dodatek zmienia się w czasie, kiedyś trzeba było zrobić X, później 2X, 3X a teraz można zrobić 100X i nie przynosi to już żadnego efektu. Mam tutaj na myśli reklamę, która w cudowny sposób zamieniała przedsięwzięcie w bardzo dochodowy biznes. Najfajniejszym przykładem są zamki „Gerda”, które w latach 90 mocno reklamowały się w Polskiej telewizji i są bardzo dobrze znane do dzisiaj. Gdyby jakikolwiek producent zrobił to samo dzisiaj, na pewno nie odniósłby nawet zbliżonego efektu.
Miałem dzisiaj pisać o czym innym, ale przeczytałem sobie wpis z bloga Mała Wielka Firma (wpis dość aktualny bo z 11.2016). Blog jest bardzo fajnie zrobiony, autor ma olbrzymie doświadczenie, ale treść tego wpisu nie za bardzo przypadła mi do gustu. Pan Marek ma na pewno mnóstwo nowoczesnych pomysłów jak można przyciągać klientów emaile, smsy, promocje, okazje itp. W dzisiejszym świecie taka reklama się kompletnie nie przebija (polecam tutaj książkę Seth Godin – Marketing za przyzwoleniem), każdego maila od pizzerii po prostu kasuje a jaką pizzę wybrać zastanawiamy się jak jesteśmy głodni i co się dzieje wtedy? Wybieramy pizzę, która nam smakowała, ooo a to akurat dobrze pamiętam, że jak zamówiłem ostatnio pizzę i była niedobra to więcej jej nie zamówię. Do dziś pamiętam pizzerię Da Grasso w Poznaniu na Półwiejskiej, którą chyba 10 lat temu przywiozła mi pizzę zasypaną obrzydliwymi pieczarkami.

Chcesz zwiększyć sprzedaż swojego produktu, to najpierw zapytaj się czy faktycznie jest on tego wart? Dajesz na pizzę świeże warzywa, prawdziwy ser czy sztuczny? Wypiekasz ją w piecu zwykły czy takim z prawdziwej włoskiej restauracji palony drewnem? W Poznaniu jest pizzeria z takim piecem i wszyscy ją sobie polecają bo podobno pizza jest super, nazywa Bar a Boo. Nikt nie mówił, że dostał maila z ofertą albo że można kupić dwie w cenie jednej. Mówią „tam mają prawdziwy piec”, nawet nie trzeba dodawać, że pizza jest dobra bo każdy od razu skojarzy jakość z tym cholernym piecem.

Jeżeli chcesz, aby Twoja usługa masowo się promowała to musisz sprawić, aby ludzie mówili o niej swoim kolegom, koleżankom, żonom, mężom i kochankom, jeżeli za polecenie jesteś w stanie zapłacić to jeszcze bardziej to wzmocnisz (tak robi dropbox dając darmową przestrzeń osobom polecającym, mówiłem komu mogłem i nawet instalowałem to ludziom na komputerach, aby tylko dotać więcej megabajtów i sporo ich uzbierałem, także uber, który po prostu daje darmowe przejazdy), ale dzisiaj żadna reklama nie odnosi takiego skutku jak rekomendacja znajomego, kolegi czy przyjaciela „idź, tam mają super pizze, mają piec opalany drewnem” Czy ktoś oprze się takiej rekomendacji? Na pewno nie, i na pewno tam pójdzie. Twoja w tym głowa, aby mu się podobało i aby wrócił.

Załóżmy że już mamy tę super pizzę, ciągle dbamy, aby była dobrze wypiekana, nasi ludzie są wyszkoleni, żeby tworzyć jakość i żaden klient się nie rozczaruje. Swoją drogą dotarcie do tego poziomu jest nie lada wyzwaniem bo dopinane detali jest najtrudniejsze, a klienci dzisiaj naprawdę szybko się zniechęcają bo ilość alternatyw jest nieograniczona.
Drugą rzeczą nad którą zacząłbym pracować to „buying experience”, po Polsku chyba byłoby „proces zakupu” albo „wrażenia podczas kupowania”. Świetnym przykładem jak to zostało poprawione jest dla mnie serwis Allegro. Wybieramy produkt (oferta jest bardzo duża, od różnych sprzedawców, w różnych cenach, wiele możliwości dostawy), dodajemy do koszyka bądź idziemy do płatności, tam już mamy zapisaną naszą kartę lub płacimy systemem PayU przez przeniesienie na stronę banku. Ewentualnie możemy wybrać płatność na raty (robiłem to, za trzecim razem system pamięta już wszystkie dane i cały proces wnioskowania o raty traw 10 minut, genialne). Gotowe! Potwierdzenie na maila. Łatwo, szybko i przyjemnie. Dotarcie do tego poziomu allegro zajęło jakieś 17 lat! Oczywiście pojawiły się nowe technologie, których kiedyś nie było i zostały one świetnie wykorzystane, nie mniej jednak czas i pieniądze a przede wszystkim myśl jakie zostały włożone w uporządkowanie procesu zakupu stanowią niesamowite wyzwanie, choć mogłoby się to wydawać proste z punktu widzenia kupującego, tak proste, że nawet nie zauważamy, jak szybko wszystko załatwimy i nie zdążymy ponarzekać.

Wracając do naszej pizzy. Jak możemy pracować na wrażeniami podczas zakupu? Nasz dostawca pizzy może być miły i schludnie ubrany, może posiadać terminal do płatności kartą, może jeździć czystym autem. Zamówienie można przyjmować na różne sposoby, poprzez aplikację lub przez stronę. Jeżeli mamy lokal to trzeba o niego dbać, obsługa musi być miła, napoje zimne itd. Nie będę tutaj mówił jak dokładnie ma to wyglądać. Myślę, że właściciel lokalu dobrze wie jak to należy zrobić, chodzi mi o to aby skupić się na tym, że należy stworzyć przyjemną atomsferę dla klienta, co skłoni go do powrotu i to na dodatek ze znajomymi. Kolejny raz polecam tutaj książkę Carmine Gallo – Doświadczenie Apple. 

Ostatni czynnik to określenie, kto jest naszym klientem. Tak naprawdę od tego powinniśmy zacząć zanim w ogóle otworzymy pizzerie, ale jako, że zacząłem komentować artykuł z bloga Mała Wielka Firma tak mi wyszło, że mówię o tym na koniec.
Załóżmy, że mamy pizzerię na każdym rogu, każda ma świetną pizzę i każda sprawia, że klienci czują się w niej doskonale. Jak możemy zdobyć przewagę? Otóż możemy skupić się na określonej grupie klientów. Na moim etapie życia najbliżej będzie mi mówić o grupie ‚rodzice z dziećmi’, specyficzna grupa (o tym jak analizować grupę pisałem tutaj), dość liczna w naszym społeczeństwie (500+ bije rekordy), także uznajmy to za dobry target (nie lubię tego słowa, ale łatwo się go używa). Czyli mamy rodziców w wieku około 30 lat, i dzieci w wieku 0-7 lat. Czego taka grupa potrzebuje? Małe dzieci na pewno nie są w stanie usiedzieć w miejscu więc potrzebują atrakcji (często w lokalach jest stolik z Ikeii i kredki, ok może być, od czegoś trzeba zacząć), rodzice chcieliby posiedzieć spokojnie, mieć oko na dzieci, ale nie biegać za nimi i pilnować, aby nie wyszły na ulicę. Czy jesteś w stanie stworzyć takie warunki, aby taka grupa czuła się dobrze? Zapewniam cię, jeżeli tak by było, to ilekroć miałbym ochotę na pizzę to przyszedłbym do twojej pizzeri.
Oczywiście to jest tylko przykład i możesz nie rozumieć potrzeb, akurat tej grupy. Z ekonomicznego punktu widzenia najlepiej jest wyselekcjonować najliczniejszą grupę społeczna i dla niej się poświecić, ale jeżeli danej grupy nie czujesz i nie chcesz mieć z nią nic wspólnego, to po co się męczyć. Trzeba mieć świadomość, że niektórzy klienci do tej pizzerii pełnej krzyczących bachorów nigdy nie przyjdą np. zakochana para czy single chcący poczytać do pizzy lub zatopić się w swoim 5 calowym ekranie. Tylko, że to jest ok. Ta usługa nie jest dla nich. Jeżeli coś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo. Nie można się bać utraty tych klientów.

Cresta Facebook Messenger